czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 8

"Człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki."
 
Tydzień później... 

Sobota. Jak ja lubię soboty! Wreszcie gdzieś wyjdę bo przez ostatni płakałam i uczyłam się na sprawdzian z matematyki. 
News z ostatniej chwili (no może nie z ostatniej bo z środy ale dobra): Diego jedzie na dwa miesiące do dziadków którzy mieszkają w Niemczech. Dość daleko. Ale ma powód-Babcia bardzo źle się poczuła a dziadek nie jest na siłach by się nią opiekować. Była w szpitalu i jej stan bardzo się pogorszył. Oprócz siebie nie mają nikogo z rodziny kto mógł by

czwartek, 3 lipca 2014

.7.

Następny Dzień
Obudziłam się w łóżku Federico. Nie wiem jak się zmieściliśmy na jednoosobowym łóżku ale co tam. 
Włoch już nie spał. Przyglądał mi się z lekkim uśmiechem. Gdy zobaczył że się obudziłam
powiedział:
-No cześć, skarbie.-pocałował mnie w policzek. 
-Hej.-odparłam wtulając się w jego tors.-Fajnie było w nocy. 
Żeby było jasne: nic złego nie robiliśmy! Oglądaliśmy z Naty i Maxim filmy a dokładnie horrory. 
-Tak. Bo z Tobą.-zaśmiał się. 
-Bo ze mną zawsze jest fajnie.-szeroko się uśmiechnęłam.-Tylko Twój przyjaciel będzie nam dywan mył!
-To nie jego wina że za dużo coli wypił!-bronił Ponte szatyn.
-Za dużo wypił?! Przecież on się ze strachu zlał!-zaczęłam się śmiać, o mało nie spadłam z łóżka!
Federcio przez chwilę się nie odzywał po czym wybuchł nieograniczonym śmiechem. 
Po jakiejś godzinie leżenia postanowiliśmy wstać. Przebraliśmy się i trzymając się za ręce zeszliśmy na dół, do restauracji. Przy stole siedziało już nasze Naxi i karmiąc się nawzajem jedli śniadanie. 
-No... To opowiadajcie!-krzyknęła Natalia gdy usiedliśmy.
-Ale o czym?-zapytałam nakładając sobie jajecznice. 
-No jak to?! Przecież jesteście razem! Wczoraj nie chcieliście o tym gadać to może dziś...-odpowiedziała Navarro z nie mniejszym entuzjazmem. 
-Mi raczej nie zręcznie jest tak tu o tym mówić.-wdał się w rozmowę Fede.-Ja spędzę dziś popołudnie z Maxi'm a Ludmi z Natą. Wtedy każdy opowie swoimi słowami.
-W sumie, to nie zły pomysł... Zgadzam się.-odparł Ponte.
-To umówieni?-zapytałam.
-Umówieni!-opowiedzieli chórem. 
Gdy byliśmy już po śniadaniu ja i Nata zabrałyśmy swoje torebki i wyszłyśmy z  hotelu.Najpierw poszłyśmy na plaże gdzie usadowiłyśmy się na kocu. Był lekki, zimny wiatr więc nie przebierałyśmy się w bikini. Brunetka robiła zdjęcia , mi, sobie i morzu. Było na prawdę przyjemnie i miło. Porozmawiałyśmy sobie na spokojnie. Każda z nas, na swój sposób zrelacjonowała pobyt. 
Gdy już wstałyśmy zaczęłyśmy chodzić przy brzegu morza. Fale muskały nasze gołe stopy co było swego rodzaju przyjemnością. 
-Chodźmy na zakupy. Chcę sobie kupić nowe szpilki. Maxi zaprosił mnie na dziś do restauracji. Dokładnie 9 lipca o 19:54 zostaliśmy parą. Mamy rocznice!-przerwała cisze Naty. 
-Z chęcią. Ja muszę sobie sukienkę. Nie wzięłam ich za wiele a chcieliście iść jutro  na dyskotekę.-odparłam.
Założyłyśmy buty i ruszyłyśmy w stronę galerii handlowej. Po drodze kupiłyśmy lody truskawkowe.

Ja i Federico wybraliśmy się do kina, Film "Na skraju jutra" był na serio świetny,. Po seansie udaliśmy się na kort tenisowy Nie spodziewałem się że mój przyjaciel tak świetnie gra.
-I kolejny punkt dla mnie!-krzyknął Włoch podczas gry.
-Nic nie rozumiem! To zawsze ja wygrywałem a ty grasz może trzeci raz i jesteś tak dobry-byłem oburzony.
-Oj Maxsuś, Maxsuś. Czy ty się niczego  nie uczysz?! Przyaźnisz się ze mną od... Praktycznie od zawsze i nie wiesz że jestem we wszystkim  lepszy?-zaśmiał się.
Ja tylko mruknąłem coś pod nosem i zaczęliśmy następną rozgrywkę. Oczywiście wygrał Federico.
-Hm... Może mały zakładzik?-zapytał niespodziewanie.-Jeśli ty wygrasz następny "mecz" to ja,... Hm... Wyświadcze Ci przysługę. I na odwrót. Ok?
-Z tego co wiem zakłady nie idą Ci najlepiej.-zacząłem się śmiać na samą myśl o całowaniu woźnego.-Z resztą... Pokazałeś że jesteś dobrym zawodnikiem. Nie mam ochoty na zakład.
-Ty się mnie po prostu boisz!-skrzyżował ręcę na piersiach Fede.
-Ja? Nie podpuszczaj mnie! I tak nic nie zdziałasz.-odpowiedziałem stanowczo.
Chłopak tylko pokiwał głową. Potem oznajmił że znudził mu się tenis i że zgłodniał. Wybraliśmy pizze. Nie daleko kortu była całkiem nie zła  Włoska knajpka.
Gdy byliśmy już w środku obsużyła nas całkiem miła kelnerka. Jedzenie dostaliśmy szybko i w takim też tempie je zjedlismy. Po posiłku poszliśmy w strone hotelu. W planach mieliśmy basen hotelowy.
Gdy byliśmy już w kompielówkach rozłożyliśmy się na leżakach. Feder wyciągnął krem przeciwsłoneczny.
-Chcesz?-zapytał smarując ręcę,
-Nie jestem babą! Może jeszcze maseczke chcesz mi robić? Ogarnij się! Ty jesteś mężczyzną?-na mojej twarzy pojawił się grymas,
-Jak, w przeciwienstwie do Ciebie dbam o siebie.-wymamrotał.-Tylko żebyś się na mnie nie darł jak się cały spieczesz.
Ja tylko przewróciłem oczami. Zaczęliśmy się opalać. Słońce było dziś wyjątkowo ostre. Nawet nie zuważyłem kiedy zasnąłem...

-Śliczne te szpilki!-pokiwała z uznaniem głową Lu patrząc na mój zakup.
-Dziękuje. Twoja sukienka również.-uśmiechnęłam się do blondynki.
Zadowolone z zakupów wracałyśmy z galerii. Miałyśmy odnieść zakupy do hotelu po czym popływać w basenie.
Gdy byłyśmy już  nad basenem ujżałyśmy mojego chłopaka. Postanowiłyśmy podejść. Gdy zobaczyłam Maxiego prawie dostałam zawału.! Była cały spieczony przez słońce.
-O mój Boże!-wrzasnęłam na co on się obudził.
-Co się stało? O... Naty. Co tu robisz?-zapytał rozkojażony.
-Może to że jesteś cały czerwony!-zaśmiała się Ludmiła
Chłopak popatrzył na swoje nogi po czym jak oparzony zeskoczył z leżaka.
-A tak ogólnie... Gdzie Fede?-spytałam po chwili.
-Nie mam pojęcia ... Wcześniej tu był...-zaczął się rozglądać.
Wtedy podszedł do nas Feder popijając cole.
-Co przegapiłem?-pocałował Lu w policzek.
Włoch spojrzał na swojego przyjaciela i momentalnie wybuchł śmiechem na co Ponte rzucił mu gniewne spojrzenie.
-Oj stary! A mówiłem : krem przeciwsłoneczny ale ty... No nie ważne.-skomentował.
-Powinieneś brać przykład z Federico! On dba o siebie!-zganiłam bruneta.
Następnie wszyscy wróciliśmy do hotelu. Tam robiłam Maxiemu okłady i smarowałam go różnej jakości mazidłami. Niestety, nic nie pomagało.
-Czyli nici z naszej wieczornej randki.-podsumowałam.
-No przepraszam! Głupio mi. Co mam Ci jeszczepowidzieć?!-fuknął Ponte.
-No niech pomyśle... Może: "Kochanie, dziękuje za opieke! Nie wiem co bym bez Ciebie zrobił."-warknęłam.
Wyszłam z pokoju i poszłam do Federico i Ludmi. Gdy weszłam oni siedzieli na łóżku i przeglądali wywołane wcześniej zdjęcia z przed paru dni.
-Mogę się dosiąść?-zapytałam.
-Jasne. Co Maxi znowu zmalował?-odparła blondynka.
-Nie ważne... Ładne fotki.-usiadłam obok nich i spojrzałam na fotografie.
Zdjęcia które przeglądalismy były naprawde ładne i było ich bardzo dużo.
-Ej skoro ty nie idziesz na kolacje z Maxim to może my Cię gdzieś weżmiemy?-zwrócił się do mnie Fede.
-Świetny pomysł! Pójdziesz z nami?-dodała Lu.
-Jeśli nie zrobie problemu... A gdzie?-odparłam oglądając fotkę na której jestem z Ludmiłą.
-Chcieliśmy iść na sushi. W sumie chciałem Was zaprosić ale Ludmi powiedziała że masz plany...-odpowiedział Włoch.
-No to z chcęcią pujde.-uśmiechnęłam się.
Już chcieliśmy wychodzić ale zadzwonił do mnie telefon. Mój rozmówca nie miał dobrych widaomości...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
DO DUPY -,- Nie podoba mi się xd No ale macie : D Pisałam go strasznie długo ;-; Mogą być błędy bo pisze na nowym-starym laptopie D: Ja widzicie dodałam zkładkę "kontakt" :3 Bez wachania piszcie do mnie na GG c:
Mam złą wiadomość jadę do Elizy i nie mam jak za bardzo pisać rozdziałów ;___; No ale mże ona będzie tak dobra i mi użyczy tableta xdd
AHA!
Jak wiecie jest konkurs :3 Zapraszam bo na razie wzięła udział jedna osoba ;-; No ale jej wypracowanie jest... NO PO PROSTU CUD MIÓD <3 Bądż lodio miodzio xd
WESOŁYCH I ZAJEBISTYCH WAKACJI ŻYCZĘ :***
5 KOMÓW=NEXT <3 :3

sobota, 14 czerwca 2014

.6.1/2

-No widzisz padalcu! Wygrałam!-zaśmiałam się.
-Fede, współczuję Ci.-poklepała Włocha po plecach Naty.
-Czyli mam całować tego... W-woźnego?-dukał.
-No raczej! Natuśka, szykuj aparat! Albo nie! Lepiej kamerę! Chcę mieć to uwiecznione!-śmiałam się.
-Ja się tak nie bawię!-krzyżował ręce na piersiach chłopak.
-To masz problem! Mogłeś się nie zakładać!-drażniłam się z nim.
Wtedy do pokoju wszedł Maxi.
-Czy coś przegapiłem?-zapytał.
-Tak... Fede będzie całował woźnego.-uśmiechnęłam się szyderczo.
-Co?! Ale jak to?-pytał zszokowany.
-Zadarł z Lu.-wyjaśniła Naty.
-A... To się nie dziwie.-zaśmialiśmy się.
-Ale ja nie chcę!-prawie płakał Włoch.
-Trudno. A teraz idziemy na korytarz.-rozkazałam.
Cała nasza czwórka wyszła. Na nieszczęście Federico sprzątacz tam był.
-No Feduś. Już czas.-popchnął go chłopak Natalii.
Chłopak zrobił parę kroków w stronę mężczyzny po czym znowu stanął.
-Coś się stało, kolego?-zaśmiała się pod nosem Nata.
-Nie... To znaczy tak! Bo każecie mi robić z siebie geja!-warknął.
-Ale ty nie tolerancyjny...-stwierdziłam.
Naty i Maxi zaczęli się śmiać razem ze mną, jednak Włoch nie był zadowolony.
-Nie ładnie tak tchórzyć, Fede.-dobijał go Maxi.
Chłopak podszedł całkiem blisko woźnego i już chciał go pocałować. Nie wiem co mi uderzyło do głowy ale... Zrobiło mi się go żal i... Podbiegłam do niego i sama go pocałowałam!
I Naty i Maxi byli w lekkim szoku. Z resztą Feder też... Na początku nie odwzajemniał pocałunku ale potem... Gdy się od niego oderwałam biegiem skierowałam się do naszego pokoju. Zamknęłam się w łazience i sama próbowałam sobie wyjaśnić dlaczego to zrobiłam.

Ja sam nie wieże! LUDMIŁA MNIE POCAŁOWAŁA! O kurwa! Nie wiem czemu to zrobiła ale muszę przyznać że mi się to podobało. Poszedłem do naszego pokoju i zacząłem pukać do łazienki.
-Czego chcesz, Fede?-warknęła.
-Zapytać się czemu mnie pocałowałaś ... -odpowiedziałem spokojnie.
-Po prostu zrobiło mi się Ciebie żal. Nie myśl sobie, że coś z tego będzie.-oznajmiła.
-Na pewno...? Nic nie poczułaś? Nic a nic?-zapytałem.
-Nie! Nic!-krzyknęła.
-Nie te nerwy! A ja poczułem. Zakochałem się w Tobie! Rozumiesz?-wykrzyczałem.
Stałem pod łazienką jeszcze 15 minut gdyż nie usłyszałem odpowiedzi.
Przed wyjściem z pokoju powiedziałem:
-I zawsze będę. Zawsze, będę Cię kochał.-zgarnąłem gitarę i opuściłem pokój. 
Gdy byłem już poza pokojem  podlecieli do mnie Natalia i Maxi.
-I co? Co jej powiedziałeś?-zapytała pierwsza brunetka.
-To, że się w niej zakochałem.-wyszeptałem.
Nie chciałem słyszeć odpowiedzi. Zbiegłem po schodach i opuściłem hotel.
Poszedłem do pobliskiego parku . Tam zacząłem grać na gitarze i myśleć. Myśleć o Ludmile.
Czy ona na prawdę mam mnie gdzieś? A może tez mnie kocha tylko boi się tego przyznać? Sam nie wiem.

Ja już na prawdę nie nadążam! Ludmiła i Fede są razem czy nie?! Oni się w końcu lubią?! I gdzie polazł Federico? Tyle pytań a na żadne nie posiadam odpowiedzi. Ja i Naty uznaliśmy że nie ma potrzeby się w to mieszać. I tak żadne z nich nam nie powie. Postanowiliśmy oglądnąć jakiś film u nas w pokoju. Oczywiście najpierw musiałem ją przeprosić za to na basenie. Natalia najpierw poszła zobaczyć jak się ma Lu i czy wszystko u niej dobrze. W tym czasie ja zająłem się wybieraniem filmu.
Gdy moja dziewczyna wróciła oznajmiła że wszystko jest "ok" i że Ludmiła postanowiła się zdrzemnąć. Ja jak to ja wybrałem film przygodowy. Uważam że "Jeździec znikąd" jest odpowiedni.
Ułożyliśmy się na łóżku i zaczęliśmy oglądać. Film był naprawdę fajny. Gdy się skończył ja postanowiłem poczytać komiksy bo wcześniej nie miałem na to czasu. Moja dziewczyna uznała to za głupotę i poszła do Ludmiły na tak zwane ploteczki.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że krótki ;c No ale na tyle mnie było tylko stać ;| Następny będzie dłuższy. Druga część one shota powinna pojawić się we wtorek lub w środę ;)
5 komów=next ^.^

piątek, 6 czerwca 2014

One Shot 1/2.+Ogłoszenia parafialne :)


Ogłoszenia!
A więc blog ten ma już 2289 wyświetleń <3 Bardzo dziękuje za to wszystko i jestem Wam bardzo wdzięczna. Do sukcesu tego bloga najbardziej przyczyniliście się Wy. Moi, wspaniali czytelnicy.

Teraz inna kwestia. Jeśli chodzi o zmianę historii która jest tu przedstawiana to nic a nic  się nie zmieni!! :) To opowiadanie będzie mieć około 35 rozdziałów. Po tym zmienię historię bądź ewentualnie drugi sezon. Jednak to drugie jest mało możliwe. Z resztą zobaczymy z czasem. 

Kolejna jak i ostatnia sprawa to wygląd bloga. Zastanawiam się bowiem czy nie zrobić nowego szablonu. Wtedy zmieni się też tło. Jak zresztą wolicie. :)) Biorę wasze zdanie po uwagę. ♥ 
Gorąco zapraszam na one shota który będzie w ramach podziękowania 
za wszystko co dla mnie zrobiliście. 
Mam nadzieje że się wam spodoba :**
 *** 
Mała dziewczynka biegała po mieszkaniu. Było słychać stukanie czarnych lakierków. Jeśli chodzi o wygląd to była podobna do porcelanowej lalki która stała w dużym salonie. Miała duże brązowe oczy i gęste, czarne rzęsy. Jej usta były delikatne, lekko różowe. Była ona blondynką. Nie zwykle jasne włosy opadały na ramiona dziewczynki. Można było powiedzieć że jest lustrzanym odbiciem swojej matki. Jej rodzicielka była wiecznie uśmiechniętą 28-latką. Wraz z mężem prowadziła dobrze prosperującą firmę. Cała rodzina żyła w dostatku a tak zwanemu "małemu aniołkowi" nic nie brakowało. Jak widzicie, Ludmiła dorastała w dobrej rodzinie.
~..~...~...~
 Mały chłopczyk siedział na schodach przy swoim domu. Jego rodzice byli w pracy a dokładnie w restauracji którą prowadzili. Rodzina Włochów nie była ani bieda ani też bogata. Jeśli chcemy mówić krótko była w sam raz. Chłopiec wstał i wszedł do domu. Czekała tam na niego babcia która miała przeczytać mu bajkę na dobranoc gdyż było już ciemno. 5-latek ułożył się wygodnie w łóżeczku które było blisko kaloryfera więc było mu ciepło. Staruszka wyciągnęła dość dużą książkę i wybrała odpowiednie opowiadanie dla wnuka. Dzisiejsza opowieść była o dzielnym rycerzu który uratował przepiękną królewnę przed strasznym smokiem. Gdy kobieta skończyła czytać pogłaskała chłopca po głowie. 
-Ty też kiedyś będziesz taki jak ten rycerz.-powiedziała.
-Tak, babciu! I będę bronił mamusi, tatusia i Ciebie!-odpowiedział dumnie. 
-No oczywiście! Tak odważnego rycerza jak ty, nie ma na całym świecie.-odparła.
-Dobranoc, babciu.-przetarł oczy chłopczyk.
-Dobranoc, Federico.-kobieta zgasiła światło i wyszła z pokoju. 
 Chłopiec, tak jak i dziewczynka mieli bardzo dużą wyobraźnie. 
Oboje byli szczęśliwi.
Jednak każde z tych dzieci zobaczyło co to cierpienie.
Dwa lata później firma rodziców Ludmiły zbankrutowała.
Jej rodzice musieli bardzo oszczędzać. 
Niestety, Federico też się nie poszczęściło.
Jego kochana babcia zmarła. 
Dziewczynka i chłopiec dalej szli przez życie. 
W wieku 15 lat byli zupełnie inni niż w dzieciństwie. 
Nauczyli się że marzenia się nie nie spełniają. 
Może gdy się spotkają ich życie będzie lepsze? 
~....~...~...~ 
Blondynka siedziała przy biurku i uzupełniała papiery. Jej życie było trochę lepsze gdyż miała dobrą pracę. Jednak nie była szczęśliwa. Miała mało przyjaciół lecz cieszyła się tym że nie są oni fałszywi. Jej prawdziwym problemem był brak mężczyzny z którym mogła by iść przez życie. Gdy firma jej rodziców splajtowała bardzo dużo im pomagała i nie miała czasu na miłostki. 
Teraz jednak, jako 25-letnia kobieta nie znalazła jeszcze "tego jedynego". Uważała, że trzeba się zakochać raz, a dobrze i na stałe. 
Miłość zapukała do niej prędzej niż się tego spodziewała.... 
 ~....~...~...~ 
On zamiast stać się rycerzem został adwokatem. Był niezwykle poważny jak na 25 lat. Miał on w prawdzie żonę jednak nie uważał że jest to prawdziwa miłość gdyż kobiecie zależało tylko i wyłącznie na pieniądzach. Na początku tego małżeństwa wszystko układało się dobrze. Lecz później kobieta zaczęła mu grozić. Był z nią tylko dla dobra ich dziecka: 5-letniej Natalii. Było dla niego jasne, że gdy by się rozwiedli żona trzymała by ją z daleka od niego. Postanowił że jeszcze  się nie rozstaną. 
Jednak gdy poznał wszystko się zmieniło...
 
 ~....~...~...~ 
Ludmiła jechała na rozprawę do sądu rodzinnego. Była tam jako świadek.  Podobno jej chrześnica ukradła jakieś ubrania. Było jej niezwykle przykro gdyż Violetta była bardzo dobrą dziewczyną i nie uważała by było to możliwe. Rodzice Violi nie wierzyli w jej niewinność co doprowadzało Ludmiłę do szału. Chodź matką chrześnicy była jej siostra to i tak nie popierała tego co robiła. Chodź była od niej młodsza o 10 la. Dobre było jedynie to, że babcia oskarżonej inaczej mówiąc mama Lu załatwiła dobrego adwokata. 
Kobieta weszła do budynku. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz. Na korytarzu stała Violetta i jej rodzice. Był tam też mężczyzna w jej wieku ubrany w strój dla prawnika. Blondynka podeszła do swojej siostry. Ich powitanie było bardzo "suche" w porównaniu do tego w jaki sposób przedstawiły je Violetta z Lu. Kobieta uściskała swoją chrześnice i dodała jej trochę otuchy. 
Do Ludmiły podszedł prawnik. Przedstawili się sobie nawzajem. Oboje byli zauroczeni. Jemu podobało się w niej... Można powiedzieć że wszystko. Jej ruchy, włosy, usta. Jak już mówiłam-wszystko. Ona była zaskoczona sposobem w jaki do niej mówił. Był miły i miał serdeczny głos. Powiedział że udowodni że Violetta jest niewinna i żeby się nie martwiła. Te słowa trochę ją uspokoiły. W końcu nadszedł czas rozprawy. Wszyscy udali się na sale.
 ~....~...~...~ 
Mężczyzna był z siebie bardzo dumny. Dzięki niemu rodzina Ferro wygrała rozprawę. Ludmiła była mu za to bardzo wdzięczna. Rodzicom 15-latki nie było jednak tak wesoło. Wstydzili się. Federico był zainteresowany znajomością z blondynką. 
-Bardzo panu dziękuje. Nawet pan nie wie, jaka jestem panu wdzięczna!-odparła entuzjastycznie Lu gdy wychodziła z adwokatem z siedziby sądu.
-Nie ma pani za co dziękować. Viola to dobra dziewczyna. Uważam, że jej rodzice są dla niej za surowi.-odparł mężczyzna. 
-Ja również. Moja siostra chodź jest starsza to wcale nie nadaje się na matkę.-wyznała podchodząc do swojego samochodu.
-Cholera!-krzyknęła gdy zobaczyła przebitą oponę. 
-Czy coś się stało?-zapytał Włoch spoglądając na kobietę. 
-Jak to się mówi potocznie "złapałam gumę".-popatrzyła ze złością na auto.
-Mogę panią podrzucić.-zaproponował.
-A czy nie będzie z tym problemu?-zawahała się. 
-Nie. I tak jadę sam. Z panią będzie mi miło.
-W takim razie zgadzam się. I jaka tam ze mnie  pani! Proszę mi mówić po imieniu.-mówiła gdy wsiadali do samochodu mężczyzny. 
Gdy już jechali w oczy rzucił się jej fotelik dla dziecka. 
-Ma pan dziecko?-zapytała.
-A owszem. Mam. I proszę mi mówić po imieniu.-uśmiechnął się pod nosem. 
-Czyli masz rówież żonę, tak?
-Tak. Tyle że... Ja wcale jej nie kocham. Ona mnie też. Ale... Nie chcę o tym rozmawiać! 
-Rozumiem. Też chciała bym mieć dziecko. 
Kobieta podała mężczyźnie adres. On ją odwiózł. Cały czas o sobie myśleli. Jednym z cytatów kobiety z pamiętnika było:
"Jestem chora. Chora na miłość."
 ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto była Fedemiła cz. 1 :)) Mam nadzieje że się podoba *.....* Jeśli chcecie poczytać one shota o Naxi to zapraszam Tu <3 Przenosi od razu do one shota ^.^   
No i to tyle <3 Jak wejdziecie na tego one shota to go skomentujcie *...........* 
Następna część one shota za 4 komentarze c: 
() ()
*.*
Zwierzeeee xdddd 

wtorek, 3 czerwca 2014

.5.

*Wieczór*
Jakie to nasze Naxi jest nie ogarnięte. Nie pamiętać o kluczu zapasowym? No ale i tak kocham moją Naty.
Zaraz idziemy pożegnać się z Louisem. Na lotnisku, ma się rozumieć. Ubrałam lekki sweterek z jarzębinowego materiału i popatrzałam na Federico który opychał się chipsami na łóżku. 
-Idziesz ze mną?-zapytałam zabierając mu tymczasową przekonskę. 
-Z tobą? ZAWSZE.-uśmiechnął się szeroko po czym dodał-Tylko oddaj mi chipsy. 
-Pojebało? To akurat moje ulubione.-zachichotałam i władowałam sobie garść do ust. 
Fede nic nie odpowiedział. Wstał, zarzucił marynakrę po czym wykrzywił się. 
-Następnym razem to ty kupujesz jedzenie. I to dla mnie.-powiedział stanowczo i wyszedł.
Jakąś minute stałam nie ruchomo myśląc nad jego słowami. Był tak zadziwiająco spokojny... Myślałam że wyrwie mi opakowanie chrupek a tu taka przemowa. Gdy skończyłam rozmyślać wyszłam na korytarz. Chłopak ruszył przodem. Szłam za nim. W końcu zatrzymał się i odwrócił się do mnie.
-Nie potrwanie się  na Ciebie gniewać.-pogłaskał mnie po policzku.-Za bardzo mi zależy. 
-A ja już myślałam że na serio się obraziłeś...-przekrzywiłam lekko głowę.
-Lubię Cię zaskakiwać.-uśmiechnął się pod nosem.
-Dobra nie ważne. Trzeba iść na to lotnisko bo Lou odleci a ja się z nim nie pożegnam-pociągnęłam go za sobą. 
-Ah... Cóż to był by za pech...-udałam smutek.
-Jak dobrze że mnie rozumiesz.-zaśmiałam się idąc dalej. 
Gdy byliśmy na miejscu od razu zaczęłam szukać mojego znajomego. Było strasznie dużo ludzi i ledwo się chodziło. Ale na szczęście jakoś sobie poradziliśmy. Doszliśmy do samolotu do którego zaraz miał wsiąść Tomlison. Gdy go ujrzałam podbiegłam i rzuciłam się mu na szyje. 
Staliśmy przytuleni do siebie tak parę minut. Niestety tą jakże przyjacielską chwile przerwał Federico.
-Zaraz odlatujesz.-powiedział sucho Włoch.
-A co zazdrosny?-wypalił Louis.
-Kto? Że ja?! No chyba sobie żartujesz! Możecie sobie tak stać nawet do końca życia ale mnie to nie będzie obchodzić. Tylko nie chcę by Ci samolot uciekł.-odpowiedział spokojnie.
-Ach tak? Czyli mogę zrobić tak?-zapytał i lekko musnął moje usta swoimi.
Nie wiem co pojawiło się w głowie Fede ale ze złością rzucił się na Tomilsona.
-Możecie się przestać bić?! Jak małe dzieci!-krzyknęłam a oni momentalnie od siebie odskoczyli.
-Sorry... Nie chciałem....-podrapał się w tył głowy Louis.
-Ja też. Przepraszam, Lu.-wydukał Włoch.
-Już nie ważne... A teraz chyba musimy się pożegnać.-powiedziałam ze smutkiem.
-Masz racje. To pa, Ludmiło.-musnął ustami mój policzek i wszedł do samolotu.
Gdy odlatywał machał mi przez okno. Federico objął mnie od tyłu.
-Ty i  on... Coś z tego będzie?-szepnął mi do ucha.
-Nie... Jesteśmy tylko kumplami.-odparłam po chwili zastanowienia.
-To dobrze. Bo martwił bym się, że ktoś odpierze mi moją księżniczkę.-mruknął.
-Po pierwsze-nie twoją. Po drugie- Nikt Ci mnie no odbierze ponieważ nawet razem nie jesteśmy.-odparłam i uwolniłam się z jego objęć.
-Jeszcze nie.-odpowiedział krótko.
Postanowiliśmy wrócić spacerem do hotelu. Chłopak parę razy próbował wziąć mnie za rękę. Jednak ja nie dawałam za wygraną. Z jednej strony nie podoba mi się jego zachowanie... Jednak z drugiej... Jest całkiem, całkiem.... No nie ważne.
Gdy dotarliśmy  do hotelu poszliśmy do siebie. Nie chciało nam się już nigdzie wychodzić więc uznaliśmy że spędzimy tu resztę wieczoru.

Ja i Maxi siedzieliśmy sobie w basenie hotelowym. Wszystko lepsze niż pobyt w tym cholernym apartamencie! Tak dokładnie to ja siedziałam na brzegu a on pływał w najlepsze. Bardzo mi się nudziło więc postanowiłam zamówić sobie drinka w tutejszym, małym barku. Gdy chciałam wstać mój chłopak chwycił mnie za rękę i wciągnął do wody. Wciągnął mnie po prostu pod wodę! Chciałam dać mu w głowę i na niego nawrzeszczeć i pewnie bym tak zrobiła gdy by nie to że byłam na dnie basenu. Naglę brunet bardzo namiętnie mnie pocałował. Przyznaje, podobało mi się to. Ale w głowie wymyślałam już zemstę. Gdy się wynurzyliśmy usiedliśmy na brzegu.
-Maxsiu....-zaczęłam słodko.
-Co się stał kochanie?-objął mnie.
-Jak masz się tak zachowywać to... WYPIERDALAJ!-wrzasnęłam.
-Natuś... Nie przesadzaj....-pogłaskał mnie po plecach.
-Bez żadnego "Natuś"!-warknęłam i wrzuciłam chłopaka do wody a sama opatuliłam się ręcznikiem który leżał na leżaku. Ponte szybko mnie dogonił i zaczął się do mnie przymilać. Ja oczywiście uznałam że będę obrażona więc gdy skończył swój monolog pokazałam mu środkowy palec i poszłam do naszego pokoju by się przebrać. Oczywiście zamknęłam się na klucz. Tym razem był on cały.  Wysuszyłam włosy. Ubrałam czarne, krótkie spodenki i białą bluzkę z dość dużym nadrukiem. Włożyłam również srebrne japonki i udałam się do Fede i Ludmiły.
Bez pukania wlazłam do ich apartamentu i usiadłam na łóżku przyjaciółki. Blondynka siedziała na dywanie i grała z chłopakiem w karty.
-Kto wygrywa?-zapytałam siadając koło niej.
-Niestety, Ludmiła.-zmarszczył brwi Włoch.
-Ja tylko udowadniam swoją wyższość nad tobą.-uśmiechnęła się  złośliwie.
-Aha... A mnie Maxi wrzucił do basenu.-odparłam.
-Wszyscy faceci to świnie.-skwitowała Lu nie odrywając się od gry.
-Ej! Jeśli już to prosiaczki.!-oburzył się chłopak.
-No jasne... Zresztą, założyliśmy się.-powiedziała.
-O co?-spytałam ciekawa.
-Jeśli ja wygram... Ludmiła mnie pocałuje...-zaczął Federico.
-...A jeśli ja wygram to on pocałuje tego gościa który tu sprząta.-dokończyła Ludmi.
-Tego grubego z brodą?-zaśmiałam się.
-No a jak!-uśmiechnęła się szeroko Ludmiła.
Po długiej grze wygrał/wygrała....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto 5 rozdziałek :)) Pisałam go strasznie długo a taki denny wyszedł ;____; No ale jest c: Zapraszam na bloga http://violet-other-history.blogspot.com/ Zaczynam go pisać z Wiktorią Dominguez c: Jest on o zupełnie innej parze.*.* Jak wejdziecie tom skomentujcie *w* Pozdrowionka <3





 

sobota, 24 maja 2014

.4.

*Następny Dzień*
Jak ja się wyspałam! Nawet Fede nie przeszkadzał swoją obecnością. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki odświeżyć się przed kolejnym dniem. Zrobiło mi się smutno ponieważ Louis wyjeżdża dziś wieczorem. Będę za nim tęsknić ale obiecał, że się ze mną skontaktuję. 
Wyszłam z łazienki i zabrałam się za budzenie mojego lokatora. Ku mojemu zdziwieniu chłopak bez marudzenia wylazł z łóżka i zaczął przygotowywać sobie ubrania. 
-Ciekawe co robią Naty i Maxi...-powiedział nie przerywając czynności.
-Miejmy nadzieje że się nie pieprzą. Znowu.-zażartowałam na co na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Też mam taką nadzieje... Bo niedługo pani Navarro i Pan Ponte będą się musieli zajmować bachorem.-odparł. 
-Ale jak coś to będziemy chrzestnymi.-oznajmiłam. 
-No raczej nie inaczej.-odpowiedział i wszedł do łazienki by się ubrać. 
Gdy wyszedł zeszliśmy do jadalni. Nie było tam ani Natali ani Maxiego co nas zdziwiło.
-Pewnie wcześniej wstali i gdzieś wyszli.-usprawiedliwił ich nieobecność Federico.
-Racja. Ta parka najchętniej spędziła by ze sobą każdą chwile życia.-usiadłam przy stoliku.
Bez większych kłótni zjedliśmy śniadanie i postanowiliśmy że trochę dziś pozwiedzamy. 
Zgarnęłam z pokoju ulubioną, niebieska torebkę i wyszliśmy. 
-Najpierw zobaczymy koloseum.-oznajmił chłopak. 
-Nie. Pierwszy zwiedzimy  Pałac Kwirynalski.-skrzyżowałam ręce na piersiach. 
-Ale koloseum jest ciekawsze! Proszę Cię, Lu.-błagał.
-Jak tak Ci na tym zależy...-uległam.
Zadowolony Federico, niczym zawodowy przewodnik prowadził mnie w stronę swojego ulubionego zabytku. Muszę przyznać że to Rzymskie koloseum jest naprawdę piękne. Nie dziwie się że Fede chciał mi je pokazać. Oczywiście zrobiłam nam parę fotek. Okazało się że z Federico nie tylko dobry przewodnik ale i model. Pozował jak do jakiejś gazety.W sumie mnie to nie zdziwiło bo jest on bardzo przysto... Nie! Ludmiło o czym ty myślisz?!
-Ładnie, prawda?-powiedział gdy skończył pozować.
-Tak.. Jest na prawdę wspaniale.-przyznałam. 
-Widzisz! A ty chciałaś do jakiegoś pałacu iść!-uśmiechnął się szeroko.
-Dobrze że mi przypomniałeś! To chodź.-pociągnęłam go w stronę wyjścia.
-Musimy?-skrzywił się.
-Tak. Zobaczysz że Ci się spodoba.-zapewniałam go.
Gdy dotarliśmy na miejsce Federico zaczął straszliwie marudzić. To że jest nudno, to że mu się tu nie podoba. Boże! Oszaleć z nim można! By go nie słuchać zaczęłam podziwiać architekturę pałacu i robić zdjęcia.
-Możemy już iść?-zapytał Włoch po raz setny. 
-Niech Ci już będzie! Przez twoje gadanie nie mam ochoty na zwiedzanie.-przewróciłam oczami. 
-No nareszcie! To co teraz robimy?-ucieszył się.
-Pospacerujmy. No bo co innego mamy do roboty? Nie chce mi siedzieć  hotelu.-odparłam.
-W sumie racja. P drodze możemy wstąpić na lody....-zaproponował.
-Twój lód w spodniach Ci nie starczy?-zaśmiałam się.
Chłopak na początku nie zrozumiał żartu.
-Możesz spróbować jak chcesz.-zaśmiał się i poruszył śmiesznie brawami gdy się zorientował co mam na myśli. 
-Z chęcią.-starałam się być poważna.
-Serio?-zdziwił się.-Bo tu jest taka kawiarnia gdzie jest dobra łazienka i tam moglibyśmy...
-Żartowałam idioto!-byłam wyraźnie rozbawiona. 
-Szkoda.-westchnął.

Nie wytrzymam tu z nią ani chwili dużej! Cały czas się na mnie drze! Nie wierze że Feder i Lu nas nie szukają! 
-Maxi! Zrób że coś!-krzyczała moja dziewczyna.
-Niby co?! Sam mam dość.-odkrzyknąłem wyraźnie zły.
-No przepraszam ale się denerwuje.-odparła już spokojnie.
-I do tego nie mam co jeść.-westchnąłem. 
-A kto wyżarł całe chipsy bekonowe?-spiorunowała mnie spojrzeniem. 
-Byłem głodny!-usprawiedliwiłem się.
-Ja też! Ale oczywiście "ktoś" musiał wszystko zeżreć!-podniosła głos.
-Dobra nie kłóćmy się już. Lepiej, pomyślmy jak stąd wyjść.-zaproponowałem.
-Masz racje.-powiedziała cicho i mnie przytuliła.
Usłyszeliśmy głosy naszych przyjaciół na korytarzu. Momentalnie rzuciliśmy się do drzwi.
-Ludmiła! Federico! Wypuście nas!!!-krzyczeliśmy.
-To wy tam jesteście?-zapytała blondynka.
-No! Już od wczoraj tu siedzimy! Nie zauważyliście że nas nie ma?-pytałem zdenerwowany.
-Byliśmy zajęci....-zaczął Fede,.
-Czym? Co jest ważniejsze od nas?!-ryknęła Naty.
-No sobą.... No nie ważne. Baliśmy się wyjść po tym co zobaczyliśmy boimy się tu wchodzić.-odparła Lu.
-A tak poza tym... Nie przyszło wam do głowy by wyciągnąć z szuflady zapasowy klucz?-wtrącił Fede.
Ja i Natalia nic nie odpowiedzieliśmy. Popędziliśmy do szafki. Rzeczywiście: klucz tam był.
Momentalnie otworzyłem drzwi a do pokoju weszli Ludmiła i Federico.
Ja i moja dziewczyna byliśmy tak tym zszokowani tym wszystkim. Jak mogliśmy nie pomyśleć o zapasowym kluczu!?
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Olszonek odchodzi! *...*
PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO MNIE NIE BYŁO.. Szkoła to główny powód ;/ Chcecie więcej Fede i Lu? http://violet-other-history.blogspot.com/ to coś dla was ♥ Ten blog który jest w linku przechodzi zmiany :3 Dziękuje za 10 komentarzy pod tamtym rozdziałem <33
5 komów=next ^...^ 

sobota, 17 maja 2014

.3.

*Następny Dzień*
Ja i Fede siedzieliśmy w pokoju i zastanawialiśmy się czy wyjść. 
-A co im powiemy?-zapytałam chodząc nerwowo po pokoju.
-Nie mam pojęcia! Może w ogóle o tym nie mówmy?-zaproponował.
-Nie wiem czy to się uda... Zawsze oni mogą zacząć ten temat.-odparłam.
-W sumie racja... No to co robimy? Przecież nie będziemy siedzieć tu całe wakacje!-zdenerwował się.
-To chodź. Miejmy nadzieje że nic o tym nie powiedzą.-postanowiłam.
Gdy już mieliśmy otwierać drzwi Federico uśmiechnął się do mnie.
-Ja dalej mam przed oczami ten widok!-zaśmialiśmy się.
-Mi to mówisz!? Teraz będzie nam się to śnić do końca życia!-odpowiedziałam i przekręciłam gałkę. 
Wyszliśmy na korytarz i skierowaliśmy się do jadalni. Siedziało tam już nasze Naxi i w ciszy jadło śniadanie. 
-Cześć.-wymamrotałam i usiadłam przy stole.
-Hej...-szepnęła Naty. 
Zaczęliśmy jeść. Ja i Fede zawzięcie dyskutowaliśmy o widokach które wczoraj sfotografowaliśmy, by tylko nie myśleć o wczorajszym.
-A wy się nagle polubiliście?-wtrącił Maxi.
-Może i tak. Przynajmniej nie wskoczymy sobie do łóżka jak nie którzy...!-palnął Feder na co ja wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem.
Z ust Ponte wyszła cicha wiązanka przekleństw. Natomiast Natalia przygryzła dolną wargę a na jej policzkach pojawiły się rumieńce. 
Po zjedzeniu panna Nata i jej chłopak opuścili mnie i Włocha. Zostaliśmy sami w jadalni. 
-Wyjdziemy dziś gdzieś?-przerwał cisze.
-Dobra. Tylko musisz mi coś obiecać.-uśmiechnęłam się szyderczo.
-No mów.-rozkazał.
-Żadnego podrywu, żadnych tanich tekstów i co najważniejsze żadnego gadania o sobie.-wyliczałam.
-Ja tak nie wytrzymam!-skrzyżował ręce na piersi.
-To chyba będziesz zmuszony spędzić ten wieczór sam...-skierowałam się do wyjścia. 
Feder ruszył za mną.
-Jak się zastanowić to ten wymagania nie są takie złe... Zgadzam się.-odpowiedział. 
-I super! To widzimy się o 16.-odparłam nie zatrzymując się.
-A co? Nie możemy razem spędzić czasu?-zdziwił się.
-Przykro mi, ale idę do Louisa. W końcu za trzy dni wyjeżdża.-wyszłam z pomieszczenia.

-Mogłeś zamknąć te drzwi deklu!-darłam się na mojego chłopaka.
-Oj, no zapomniałem!-tłumaczył się.
-Prze Ciebie nasi przyjaciele się z nas śmieją!-ciągnęłam. 
-No przepraszam! Możemy skończyć już ten temat?-wkurzył się.
-O nie mój panie! Najpierw muszę załatwić z tobą sprawę zamykania drzwi.-odparłam.
-Co?-zdziwił się.
-Idziemy do naszego pokoju i będziesz uczył się jak posługiwać się kluczami.-wyjaśniłam.
-Że jak? Po co?!-pytał.
-Po gówno! Do puki się nie nauczysz kara na... Na sam wiesz co...-warknęłam.
-O takie idiotyzmy zamieszanie robisz!-oburzył się.
-Nie gadaj tylko chodź!-pociągnęłam go za rękę. 
Weszliśmy do pokoju. Podałam chłopakowi klucz a sama usiadłam na fotelu i zaczęłam przeglądać kolorowe pisemko. 
-I co mam z tym zrobić?-zapytał.
-Otwierasz-zamykasz. Otwierasz-zamykasz. Proste?-nie odrywałam wzroku od lektury.
-Serio?-wykrzywił się.
-Serio, serio.-odparłam bez żadnego zaanagażowania. 
Chłopak zaczął wykonywać moje polecenia. Po jakieś godzinie podszedł do mnie.
-Naty...-mruknął.
-No co?-podniosłam oczy z nad gazety.
Wtedy on pokazał mi złamany klucz do naszego pokoju.
-Coś ty narobił idioto?!-rzuciłam pisemko na dywan.
-Ja?! To ty mi kazałaś otwierać i zamykać!-wrzasnął.
-Dobra... Pójdziemy do recepcji  i wszystko grzecznie im wyjaśnisz.-skierowałam się do drzwi,.
-Wieeeeesz....-przeciągnął.
-Co znowu mam wiedzieć?-popatrzyłam na niego ze złością.
-Bo jest taka możliwość że drzwi były zamknięte gdy klucz mi się zepsuł...-odparł spokojnie.
-Czyli że jesteśmy tu zamknięci do puki Federico i Ludmiła nie wrócą?!-krzyknęłam.
-Możemy przecież zadzwonić do pracowników hotelu.-przypomniał.
-Ta... Tyle że ty matole nie słyszałeś że sieć telefoniczna została zerwana?-darłam się.
-To odpowiadając na poprzednie pytanie "tak".-usiadł na łóżku.
-Masz szczęście że zapakowałam do walizki jakieś przekąski. Tak to bym Cię zjadała.-warknęłam.

Za parę minut mam randkę, a przynajmniej ja to tak nazywam z Lu. Pierwszy raz tak się stresuje! No ale muszę zrobić na niej jak największe wrażenie. Tylko czy ona chce jakiejś eleganckiej restauracji czy czegoś bardziej.. kumpelskiego? Myślę że woli to drugie... Przecież obiecałem jej że nie będzie żadnego podrywu i  słowa dotrzymam. Na razie.
Tylko co ona lubi? Zapytał bym się Naty ale teraz boje się wchodzić do ich pokoju. Nie mam ochoty na następną traume! No więc jest tylko jeden sposób:
Wysłałem sms'a (Ludmiła nie ma mojego numeru) Z prze różnymi pytaniami. W odpowiedzi dostałem coś takiego:
Kocham pizze ♥ I nie znam Cię także wypierdalaj :**
Kto jak kto ale ona mas swój styl bycia...
Czyli pizze lubi... Czyli trzeba ją do pizzeri zabrać... Jesteśmy we Włoszech więc nie będzie z tym problemu...  
Czyli teraz tylko się ubrać... No to bluza, rurki i zwykłe Air Maxy. 
Gdy byłem w łazience usłyszałem że ktoś wchodzi do pokoju. Na pewno była to Lu bo śpiewała. I wychodziło jej to genialnie!

Przez miłość wszystko będzie prawdą
To przez miłość daję z siebie wszystko
Moje serce to wszystko co mam
Wygrałam i przegrałam, nigdy się nie poddam
Bo TAKA jestem
Wyszedłem z łazienki. 
-Świetna piosenka.  Jaki ma tytuł?-zapytałem.
-Skąd ty tu...?-zaczęła.-Eh... Si Es Por Amor. 
-Piękna.-przyznałem.
-Dobra nie ważne... Weź wyjdź bo się chcę ubrać...-wyprosiła mnie.
-Dobra...-odparłem i skierowałem się do wyjścia. 
Gdy wróciłem dziewczyna była ubrana w krótkie jinsowe spodenki, bluzę z napisem I'm.♥ i vansy. 
Wyszliśmy z hotelu a ja zamówiłem taxi.
-Mogę się przejść.... Nie musisz zamawiać taxówki.-powiedziała.
-Jasne że muszę... Z jednej strony dla tego że  nie chcę żebyś się nachodziła a z drugiej dlatego że miejsce do którego jedziemy jest po drugiej stronie miasta.-uśmiechnąłem się. 
-Aha... Ok.-odparła.
Gdy byliśmy już na miejscu pomogłem jej wysiąść. Zaprowadziłem ją do pizzeri. 
-Słyszałem że lubisz pizze.-odsunąłem jej krzesło. 
-Mogłeś zapytać a nie wysyłać mi wiadomości.-zagięło mnie. 
-Ale skąd ty...?-dukałem.
-Naty podała mi twój numer.-odpowiedziała widocznie rozbawiona.
-No wiesz co?!-zaśmiałem się.
Zamówiliśmy sobie pizze i jedząc ją rozmawialiśmy.
-Czyli ty i Louis jesteście przyjaciółmi i nikim więcej?-wypalilem.
-No kumplujemy się... A co?-zapytała i popatrzyła na mnie spod oka.
-A tak się pytam...-wymamrotałem.
-Aha...
Gdy już skończyliśmy jeść zaczęliśmy się zbierać. Postanowiliśmy się przejść. Okolica była na prawdę ładna. Światło księżyca oświecało nasze twarze. 
-Ślicznie tu.-przerwała ciszę blondynka. 
Ja przytaknąłem. 
-Śliczna to jesteś ty.-uśmiechnąłem się pod nosem.
Na co ona wykrzywiła się.
-Miałeś nie próbować.-przypomniała.
-No dobra... Przepraszam!-zapobiegłem jakiejś bezsensownej awanturze. 
Jeszcze chwile pochodziliśmy ale Ludmiła zrobiła się zmęczona więc wróciliśmy. 
Gdy byliśmy już w hotelu zastanawialiśmy się czy nie iść do Naxi.
-Lepiej nie. Jeśli oni znowu... No wiesz.-wykrzywiłem się.
-No... Nie chcę znów mieć koszmarów.-poparła mnie i wróciliśmy do naszego pokoju.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zamknęłam Naxi w pokoju xddd Głupia ja :D Dziękuje za komentarze <3
Ogólnie to żelki chyba ćpałam :D No ale mam nadzieje że rozdział się podoba.... c: 
I.... 
MAM NIESPODZIANKĘ ♥ 
Macie tu mojego ulubionego gifa ♥
Jeśli lubicie moje opowiadania to to się wam chyba spodoba .... :3 Nowy blog jest w przygotowaniu :** O czym? Tajemnica ^.^ Link pojawi się się długo (na 100% dziś) więc sprawdzajcie bloga *.*
4 komy=next ^.^
 

wtorek, 13 maja 2014

.2.

-Fajna ta gitara.-skwitowałem oglądając uważnie instrument przyjaciela.
-Moja Naty mi pomogła wybierać.-pochwalił się Ponte.
-Cieszy mnie to niezmiernie.-przewróciłem oczami.
-Mówię Ci! Powinieneś sobie kogoś znaleźć...-przekonywał mnie.
-Boże...! Daj spokój! Przecież tyle dziewczyn się koło mnie kręci a ty mi o związkach mówisz.-wykrzywiłem się.
-Chodziło mi o jakiś stały związek.-podrapał się w tył głowy.-Każdy już kogoś ma...
-Przecież Ludmiła jest sama!-przypomniałem.
-Nie był bym tego taki pewny...-poklepał mnie po plecach.
-Co ty sugerujesz...?-nie zrozumiałem.
-No wiesz... Louis.-wyjaśnił.
-Od kiedy oni są razem?!-aż podskoczyłem z wrażenia.
-No nie wiem czy w ogóle są.. Ale to tak wygląda.-odpowiedział i wyszedł.
Ten pedał jeszcze będzie do niej startował! Jeszcze zobaczy!~pomyślałem.
Wtedy do pokoju weszła Lu.
-Cześć.-przywitałem się.
-Siema.-odpowiedziała chłodno.
-Może masz ochotę iść dziś ze mną gdzieś wieczorem?-zapytałem.
-Sorry... Mam plany.-pisnęła i zaczęła wyciągać jakieś ciuchy z szafy.
-Jak to?-zdziwiłem się.
-Idę z Louisem i Naty oraz Maxim do restauracji? Ten twój cały przyjaciel Ci nie powiedział?-popatrzyła się na mnie.
-Nie... Nic mi nie powiedział.-przyznałem.
-Aha. Ok... Nie ważne.-odpowiedziała obojętnie i wróciła do poprzedniego zajęcia.
Oni sobie wychodzą a mnie zostawiają! No super!  Postanowiłem że też zorganizuje sobie wieczór. Przecież nie mogę być od nich gorszy.
Ferro w końcu wyszła z łazienki. Miała na sobie krótką żurawinową sukienkę i białe szpilki. Włosy miała spięte w koka.
-Ładnie wyglądasz.-skomentowałem.-Widzę, że na prawdę Ci się podoba.
-Dziękuje... I zajmij się swoimi sprawami.-odpowiedziała i wyszła z pokoju.
Zostałem sam. Uznałem że jednak nie będę nigdzie wychodził. Postanowiłem że się chwile sobie pośpię a potem wymyśle co dalej.

Ja, Naty i Louis z Lu siedzieliśmy przy stole w restauracji. Nata i Ludmiła jadły jakieś sałatki i gadały o własnych sprawach. Ja rozmawiałem z Lou.
-Czyli masz zespół?-zapytałem.
-Tak... Tyle że jeden z jego członów ostatnio odszedł i szukamy gitarzysty.-wyznał.
-A prowadzicie jakiś... Hmm... Casting?-zaciekawiłem się.
-Jasne! A co chcesz spróbować?-uśmiechnął się.
-Nie wiem czy się nadaje. Szczerze? Mało gram...-odpowiedziałem.
-Słuchaj... Ja za tydzień wracam do Londynu. Jak chcesz to przyjedź do  nas w wolnej chwili.-zaproponował.
-Zobaczę.-mruknąłem.
Siedzieliśmy tak jeszcze trochę ale potem Tomlison musiał iść więc my też wyszliśmy.
-To gdzie teraz?-zapytała Ludmiła.
-No jak to gdzie? Do hotelu.-odpowiedziała Naty.
-Ale ty wiesz że jest dopiero 20?-drążyła Ferro.
-Tak? To może zgarniemy Fede i pójdziemy potańczyć?-zaproponowałem.
-Spoko... Tylko musimy iść po Federico?-wykrzywiła się Lu.
-Musimy! Przecież już go raz zostawiliśmy samego. Po co drugi raz mu to robić?-oznajmiła Nata i ruszyliśmy w stronę hotelu.
Poszedłem po Fede do jego pokoju bo dziewczyną się nie chciało. Gdy wszedłem Federico spał. Postanowiłem jakoś go obudzić. Puściłem na ful płytę  Cher LIoyd. Mój przyjaciel aż spadł z łóżka.
-Popierdoliło Cię?!!-krzyknął wstając z podłogi.
-No... Może trochę.-wyszczerzyłem się.
-Właśnie widzę.-otrzepał się.-Mam nadzieje że masz dobry powód by w tak brutalny sposób mnie budzić...
-Idziemy na dyskotekę... Chcesz iść z nami.?-zapytałem.
-Spoko.... A idzie Lu?-podszedł do lustra by poprawić włosy.
-Tak. A co?-zdziwiłem się.
-Tak pytam...-wzruszył ramionami.
Wyszliśmy z hotelu. Przed nim czekały na nas już dziewczyny. Roześmiani udaliśmy się do miejscowego klubu.

Nie jest źle... Po tej kolacji to ta dyskoteka jest świetnym pomysłem. Tylko po co ten Federico...
Weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć. Naty z Maxim a ja i Feder staliśmy.
-Czemu nie tańczysz?-zapytałam.
-A czemu mam?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-No nie wiem... Co, dziś nie ma grona twoich przyjaciółeczek?-zadrwiłam.
-A co? Zazdrosna?-droczył się ze mną.
-Nie mam o co.-zaśmiałam się.
Nie wiem co mnie do tego skłoniło ale zaczęłam z nim tańczyć. Akurat leciała moja ulubiona piosenka- With Ur Love. Fede obejmował mnie w pasie.
To Lu i Fede jak coś xdd
-Myślałem ze mnie nie lubisz.-popatrzył na mnie zadziornie.
-Bo nie lubię. Ale tańczysz świetnie.-przyznałam.
-To jedna z wielu moich zalet.-Fede mnie obrócił, tak że zawirowałam.
-A ja tam sądzę że masz więcej wad.-uśmiechnęłam się.
-To się mylisz... Musisz tylko chcieć mnie poznać.-odpowiedział
-Zastanowię się.-powiedziałam i zaczęłam szukać wzrokiem naszego "Naxi".
-Szukasz czegoś?-zapytał chłopak.
-Tak... Naty i Maxiego...-odpowiedziałam.
-Chyba wyszli.-odparł.
-Ej, mi też się nie chcę tu siedzieć.-wyznałam.
-To może wracajmy już. Przy okazji się przejdziemy.-zaproponował.
-Dobra. To chodź.-pociągnęłam go za rękę.
Szliśmy w miłej atmosferze. Co chwile się do siebie uśmiechając. Może on nie jest wcale taki zły... A może robi to tylko po to by zdobić moje zaufanie... Okaże się później.
Weszliśmy do hotelu. Przed pójściem postanowiliśmy zobaczyć czy nasi przyjaciele wrócili. Otworzyliśmy drzwi a tam zastaliśmy ich w nieco intymnej sytuacji... Mieliśmy szeroko otworzone oczy. Gapiliśmy się na to jakieś 2 sekundy po czym szybko zamknęliśmy drzwi i oparliśmy się o nie.
-Ale akcja1-wydusił Fede.
-Mi to mówisz?!-odpowiedziałam.
-Masakra!-krzyknął.
-Wiem!-odkrzyknęłam.
Postanowiliśmy wrócić do naszego pokoju i odreagować. Potem cały czas miałam ten obraz przed oczami. Federico też nie mógł zasnąć z tego powodu. Śmialiśmy się.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 2 xddd Śmieszy mnie to wszystko i teraz się jak głupia śmieje :DDD Chyba nie muszę wyjaśniać tej sytuacji :)) Dobra kończe xdd 



niedziela, 11 maja 2014

.1.

DZIĘKUJE!!!
13 komentarzy pod prologiem ♥
Kocham was po prostu *w*

Jak widzicie dodałam ankietę "Czytasz?"
mam nadzieje że będziecie w niej głosować c:

Cały lot koło tego durnia Federico-MASAKRA! Chciałam siedzieć koło Naty ale ona wolała Maxiego. Włoch cały czas gadał o sobie. Wyrecytował mi nawet instrukcje jak ułożyć tak włosy na żelu. 
-Możesz wreszcie przestać gadać!-moja cierpliwość się skończyła.
-O co Ci chodzi?!-zwariuje z nim.
-Może o to że cały czas mówisz tylko o sobie! Myślisz że mnie obchodzi jak układasz włosy?-wykrzywiłam się.
-A czemu by nie? Przecież nie robię nic złego.-zabije go na miejscu.
-Nie ważne! Teraz idę po wodę a gdy mnie nie będzie postaraj się niczego nie zepsuć!-wstałam z fotela.
Zgarnęłam napój ze stolika i wróciłam na miejsce. Pech chciał że samolot się przekrzywił i upadłam centralnie na Federico oblewając go wodą. 
-Widzę że naprawdę na mnie lecisz!-zaśmiał się.
-To był tylko wypadek!-zaprotestowałam.
-Możemy się tak umówić. Ale oboje dobrze wiemy że zrobiłaś to specjalnie.-puścił  i oko.
-Specjalnie? Niby po co miała bym to robić?-zeszłam z jego kolan.
-Kwestia upadania na mnie jest chyba jasna. A jeśli chodzi o wodę to teraz muszę ściągnąć koszulkę co Ci się na pewno spodoba.-poprawił włosy.
-Bo ja nie mam co robić tylko patrzeć się na Ciebie bez koszulki.-przewróciłam oczami.
-No wiem.-uśmiechnął się szeroko i ściągnął koszule.
Starałam się patrzeć w okno. Prawie mi się to udało... Muszę przyznać że Fede ma całkiem niezłą klatę,  ale to bez znaczenia. Przecież nie może mi się taki zjeb podobać! Tylko nie wiem czemu obraz jego umięśnionego brzucha cały dzień chodził mi po głowie... 
Po długim locie dotarliśmy do Włoch. Wysiedliśmy z samolotu i bez większych spięć udaliśmy się do hotelu który robił wrażenie! Był na prawdę duży. Zawsze marzyłam o mieszkaniu w tak cudnym miejscu tylko... Federico przeszkadza!
Weszliśmy do holu. Maxi nas zameldował. Wręczył mi klucz do mojego apartamentu. Od razu pobiegłam do pokoju numer 33. Ku mojemu zdziwieniu były tam dwa łóżka. 
Pewnie dziele pokój z Naty~pomyślałam i rzuciłam się na wyjątkowo miękkie łóżko.Nie poleżałam długo bo do  pomieszczenia wszedł Federico i zaczął się rozpakowywać. 
-Co ty tu robisz?!-warknęłam.
-No jak to co? Mieszkam!-tego było już za wiele!
-Ale jak!? I czemu ja nie mieszkam z Natalią?!-wkurzyłam się.
-Bo ona i Maxi chcą trochę prywatności.-zaśmiał się.
-No pięknie!-ponownie padłam na łóżko.
-Piękne to jest to miasto.-Fede popatrzył się przez okno.
-Pierwszy raz się z tobą zgodzę.-przyjęłam pozycje pół siedzącą. 
W takim czymś była Lu *..*
Potem do pokoju przyszły nasze "gołąbeczki" i zaproponowały wyjście na dyskotekę. Federico ochoczo się zgodził. Ja po zastanowieniu postanowiłam że też pójdę. Przygotowałam sobie czarną sukienkę. Gdy Fede mnie zobaczył zaczął komplementy ale ja nie zwracałam na niego uwagi. Cała nasza czwórka ruszyła do jednego z najpopularniejszych klubów.  Gdy weszliśmy muzyka głośno grała a ludzie  świetnie się bawili. Federico ruszył na parkiet i zaczął tańczyć z jakąś blondynką. Wkrótce przy chłopaku pojawiało się jeszcze więcej dziewczyn. Jak one mogą tak podrywać mojego... Chwila! Stop! Żadnego mojego! On może sobie tańczyć z kim chce! Co mnie to obchodzi! 
Podeszłam do barku i zamówiłam drinka. Stanął koło mnie jakiś szatyn z grzywką zaczesaną na bok. Miał białą bluzkę z kołnierzykiem i szelki.
-Cześć. Co taka ładna dziewczyna robi tu sama?-przywitał mnie.
-Hej... Siedzi sobie. Jestem Ludmiła Ferro. A ty?-przedstawiłam się z uśmiechem.
-Jestem Louis. Louis Tomlison.-podał mi rękę. 
-Miło mi. Co tu robisz?-zapytałam.
-Mi również. Na wakacjach jestem.-przejechał ręką po włosach. 
-Ja też!-zaśmialiśmy się.
-Zatańczysz?-wyciągnął do mnie rękę.
-Jasne.
Tańczyliśmy do  Give me love. W rogu sali stał Federico i dziwnie się nam przyglądał. 
Po dyskotece wróciłam  do hotelu w towarzystwie moich przyjaciół, Fede i Louisa. 
Pożegnałam się z Tomilsonem i wymieniliśmy się numerami telefonu. Weszłam do swojego pokoju. Fede usiadł na swoim łóżku i zmierzył mnie wzrokiem.
-Co się gapisz?-warknęłam.
-A co nie można? Może wolisz żeby ten Louis się na Ciebie gapił?!-wykłócał się.
-Może i wole.-powiedziałam i weszłam do łazienki by się odświeżyć.

Ludmiła chyba postradała zmysły! Spędzać wieczór z kimś takim?! Szelki, kołnierzyk i grzywka na bok? Pewnie pedał. 
Gdy Ferro wróciła z łazienki od razu zasnęła. Ja jeszcze długo myślałem o tym chłopaku.
*Następny dzień*
Wstałem o 12 i w żółwim tempie zebrałem się na śniadanie. Gdy zszedłem do jadalni wszyscy już jedli. Przy stole nie było Ludmiły. 
-Gdzie Lu?-zapytałem siadając na krześle. 
-Spędza czas z Louisem. Mówię Ci! Mają tyle wspólnego!-zachichotała Naty.
-Że z tym pedałem?-zakpiłem.
-Wiesz... Ona ma na prawdę duże powodzenie u kobiet.-powiedział Maxi.
-Na pewno nie większe ode mnie. No ale co ona w nim widzi?-drążyłem.
Wtedy do jadalni weszli Lu z Louisem. Usiedli przy stole i zaczęli mówić o tym jak wspaniale się bawili dziś na plaży. A ten Tomlison jeszcze obejmował ją ramieniem! Co on sobie myśli?! Że mi Ludmiłe z przed nosa sprzątnie? O nie! Ona będzie moja! Zobaczycie! 

Poszłam z Maxim na zakupy. Na początku nie chciał ale obiecałam mu że potem pójdziemy do sklepu muzycznego i wybierzemy mu gitarę. Poszliśmy do pobliskiej galerii. Brałam do przymierzalni mnóstwo ciuchów. Najbardziej spodobały mi się dwie sukienki-Niebieska i Żółta.
-Jak myślisz, którą kupić?-zapytałam mojego chłopaka trzymając w rękach sukienki.
-Hm... Może weź niebieską... Kupiłaś ostatnio takie białe szpilki do których by pasowała.-rzekł profesjonalnie. 
-Co ty taki poinformowany?-uniosłam jedną brew do góry.
-Po prostu się staram Natuś - zaśmiał się.
-Właśnie widzę.-pocałowałam go w czoło
Kupiłam sukienkę i ruszyliśmy do sklepu muzycznego. 
Na ścianach sklepu były namalowane nuty. W głośnikach leciała muzyka. Wystrój był na prawdę ładny. Maxi pociągnął mnie na stoisko z gitarami. Najbardziej spodobała mu się duża, czarna. Spróbował na niej grać. Bardzo mi się podobało. Nie sądziłam ze mój chłopak umie grać. Podeszliśmy do kasy i zakupiliśmy instrument. Potem poszliśmy na lody. Spotkaliśmy tam Louisa i Lu. 
-Cześć! Co tu robicie?-zapytała Ludmiła.
-Na zakupach byliśmy. A wy?-uśmiechnęłam się.
-Na deser przyszliśmy.-wyjaśnił Tomilson.
-Spoko. Macie jakieś plany na wieczór?-zapytał Maxi.
-Idziemy na kolacje do restauracji. Też chcecie iść?-zaproponował Luo.
-No dobrze. Z chęcią pójdziemy.-zgodziłam się.
-To fajnie. Wpadnę po was. A teraz muszę iść. Pa.-Tomlion pocałował Lu w policzek i odszedł. 
Maxi postanowił wrócić do hotelu by pokazać nowy zakup Federico. Ja i Ludmiła postanowiłyśmy pochodzić po sklepach. 
-Jak z Louisem?-zapytałam gdy moja przyjaciółka przymierzała bluzkę. 
-To fajny koleś. Kumplujemy się.-powiedziała. 
-A to nie coś więcej?-zdziwiłam się.
-Nie. On ma dziewczynę. Tylko że ona jest w Stanach. A poza tym lubię patrzeć jak Federico jest zły że spędzam z nim czas.-zachichotała.
-Jest zazdrosny. Widać.-zaśmiałam się.
-Zazdrosny? Raczej nie. Jestem dla niego pierwszą lepszą. Uwierz, zmienia dziewczyny jak rękawiczki.-prychnęła.
Spędziłyśmy jeszcze trochę czasu w sklepach a potem wróciłyśmy do hotelu. Jestem ciekawa jak Feder zareaguje na to dzisiejsze wyjście Louisa z Lu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------=
Okropne! ;c Nie wyszło! *^* No ale jest ;/ Krótki ;<  JESZCZE RAZ DZIĘKUJE ZA 13 KOMENTARZY ♥
3 komy=NEXT c: