czwartek, 3 lipca 2014

.7.

Następny Dzień
Obudziłam się w łóżku Federico. Nie wiem jak się zmieściliśmy na jednoosobowym łóżku ale co tam. 
Włoch już nie spał. Przyglądał mi się z lekkim uśmiechem. Gdy zobaczył że się obudziłam
powiedział:
-No cześć, skarbie.-pocałował mnie w policzek. 
-Hej.-odparłam wtulając się w jego tors.-Fajnie było w nocy. 
Żeby było jasne: nic złego nie robiliśmy! Oglądaliśmy z Naty i Maxim filmy a dokładnie horrory. 
-Tak. Bo z Tobą.-zaśmiał się. 
-Bo ze mną zawsze jest fajnie.-szeroko się uśmiechnęłam.-Tylko Twój przyjaciel będzie nam dywan mył!
-To nie jego wina że za dużo coli wypił!-bronił Ponte szatyn.
-Za dużo wypił?! Przecież on się ze strachu zlał!-zaczęłam się śmiać, o mało nie spadłam z łóżka!
Federcio przez chwilę się nie odzywał po czym wybuchł nieograniczonym śmiechem. 
Po jakiejś godzinie leżenia postanowiliśmy wstać. Przebraliśmy się i trzymając się za ręce zeszliśmy na dół, do restauracji. Przy stole siedziało już nasze Naxi i karmiąc się nawzajem jedli śniadanie. 
-No... To opowiadajcie!-krzyknęła Natalia gdy usiedliśmy.
-Ale o czym?-zapytałam nakładając sobie jajecznice. 
-No jak to?! Przecież jesteście razem! Wczoraj nie chcieliście o tym gadać to może dziś...-odpowiedziała Navarro z nie mniejszym entuzjazmem. 
-Mi raczej nie zręcznie jest tak tu o tym mówić.-wdał się w rozmowę Fede.-Ja spędzę dziś popołudnie z Maxi'm a Ludmi z Natą. Wtedy każdy opowie swoimi słowami.
-W sumie, to nie zły pomysł... Zgadzam się.-odparł Ponte.
-To umówieni?-zapytałam.
-Umówieni!-opowiedzieli chórem. 
Gdy byliśmy już po śniadaniu ja i Nata zabrałyśmy swoje torebki i wyszłyśmy z  hotelu.Najpierw poszłyśmy na plaże gdzie usadowiłyśmy się na kocu. Był lekki, zimny wiatr więc nie przebierałyśmy się w bikini. Brunetka robiła zdjęcia , mi, sobie i morzu. Było na prawdę przyjemnie i miło. Porozmawiałyśmy sobie na spokojnie. Każda z nas, na swój sposób zrelacjonowała pobyt. 
Gdy już wstałyśmy zaczęłyśmy chodzić przy brzegu morza. Fale muskały nasze gołe stopy co było swego rodzaju przyjemnością. 
-Chodźmy na zakupy. Chcę sobie kupić nowe szpilki. Maxi zaprosił mnie na dziś do restauracji. Dokładnie 9 lipca o 19:54 zostaliśmy parą. Mamy rocznice!-przerwała cisze Naty. 
-Z chęcią. Ja muszę sobie sukienkę. Nie wzięłam ich za wiele a chcieliście iść jutro  na dyskotekę.-odparłam.
Założyłyśmy buty i ruszyłyśmy w stronę galerii handlowej. Po drodze kupiłyśmy lody truskawkowe.

Ja i Federico wybraliśmy się do kina, Film "Na skraju jutra" był na serio świetny,. Po seansie udaliśmy się na kort tenisowy Nie spodziewałem się że mój przyjaciel tak świetnie gra.
-I kolejny punkt dla mnie!-krzyknął Włoch podczas gry.
-Nic nie rozumiem! To zawsze ja wygrywałem a ty grasz może trzeci raz i jesteś tak dobry-byłem oburzony.
-Oj Maxsuś, Maxsuś. Czy ty się niczego  nie uczysz?! Przyaźnisz się ze mną od... Praktycznie od zawsze i nie wiesz że jestem we wszystkim  lepszy?-zaśmiał się.
Ja tylko mruknąłem coś pod nosem i zaczęliśmy następną rozgrywkę. Oczywiście wygrał Federico.
-Hm... Może mały zakładzik?-zapytał niespodziewanie.-Jeśli ty wygrasz następny "mecz" to ja,... Hm... Wyświadcze Ci przysługę. I na odwrót. Ok?
-Z tego co wiem zakłady nie idą Ci najlepiej.-zacząłem się śmiać na samą myśl o całowaniu woźnego.-Z resztą... Pokazałeś że jesteś dobrym zawodnikiem. Nie mam ochoty na zakład.
-Ty się mnie po prostu boisz!-skrzyżował ręcę na piersiach Fede.
-Ja? Nie podpuszczaj mnie! I tak nic nie zdziałasz.-odpowiedziałem stanowczo.
Chłopak tylko pokiwał głową. Potem oznajmił że znudził mu się tenis i że zgłodniał. Wybraliśmy pizze. Nie daleko kortu była całkiem nie zła  Włoska knajpka.
Gdy byliśmy już w środku obsużyła nas całkiem miła kelnerka. Jedzenie dostaliśmy szybko i w takim też tempie je zjedlismy. Po posiłku poszliśmy w strone hotelu. W planach mieliśmy basen hotelowy.
Gdy byliśmy już w kompielówkach rozłożyliśmy się na leżakach. Feder wyciągnął krem przeciwsłoneczny.
-Chcesz?-zapytał smarując ręcę,
-Nie jestem babą! Może jeszcze maseczke chcesz mi robić? Ogarnij się! Ty jesteś mężczyzną?-na mojej twarzy pojawił się grymas,
-Jak, w przeciwienstwie do Ciebie dbam o siebie.-wymamrotał.-Tylko żebyś się na mnie nie darł jak się cały spieczesz.
Ja tylko przewróciłem oczami. Zaczęliśmy się opalać. Słońce było dziś wyjątkowo ostre. Nawet nie zuważyłem kiedy zasnąłem...

-Śliczne te szpilki!-pokiwała z uznaniem głową Lu patrząc na mój zakup.
-Dziękuje. Twoja sukienka również.-uśmiechnęłam się do blondynki.
Zadowolone z zakupów wracałyśmy z galerii. Miałyśmy odnieść zakupy do hotelu po czym popływać w basenie.
Gdy byłyśmy już  nad basenem ujżałyśmy mojego chłopaka. Postanowiłyśmy podejść. Gdy zobaczyłam Maxiego prawie dostałam zawału.! Była cały spieczony przez słońce.
-O mój Boże!-wrzasnęłam na co on się obudził.
-Co się stało? O... Naty. Co tu robisz?-zapytał rozkojażony.
-Może to że jesteś cały czerwony!-zaśmiała się Ludmiła
Chłopak popatrzył na swoje nogi po czym jak oparzony zeskoczył z leżaka.
-A tak ogólnie... Gdzie Fede?-spytałam po chwili.
-Nie mam pojęcia ... Wcześniej tu był...-zaczął się rozglądać.
Wtedy podszedł do nas Feder popijając cole.
-Co przegapiłem?-pocałował Lu w policzek.
Włoch spojrzał na swojego przyjaciela i momentalnie wybuchł śmiechem na co Ponte rzucił mu gniewne spojrzenie.
-Oj stary! A mówiłem : krem przeciwsłoneczny ale ty... No nie ważne.-skomentował.
-Powinieneś brać przykład z Federico! On dba o siebie!-zganiłam bruneta.
Następnie wszyscy wróciliśmy do hotelu. Tam robiłam Maxiemu okłady i smarowałam go różnej jakości mazidłami. Niestety, nic nie pomagało.
-Czyli nici z naszej wieczornej randki.-podsumowałam.
-No przepraszam! Głupio mi. Co mam Ci jeszczepowidzieć?!-fuknął Ponte.
-No niech pomyśle... Może: "Kochanie, dziękuje za opieke! Nie wiem co bym bez Ciebie zrobił."-warknęłam.
Wyszłam z pokoju i poszłam do Federico i Ludmi. Gdy weszłam oni siedzieli na łóżku i przeglądali wywołane wcześniej zdjęcia z przed paru dni.
-Mogę się dosiąść?-zapytałam.
-Jasne. Co Maxi znowu zmalował?-odparła blondynka.
-Nie ważne... Ładne fotki.-usiadłam obok nich i spojrzałam na fotografie.
Zdjęcia które przeglądalismy były naprawde ładne i było ich bardzo dużo.
-Ej skoro ty nie idziesz na kolacje z Maxim to może my Cię gdzieś weżmiemy?-zwrócił się do mnie Fede.
-Świetny pomysł! Pójdziesz z nami?-dodała Lu.
-Jeśli nie zrobie problemu... A gdzie?-odparłam oglądając fotkę na której jestem z Ludmiłą.
-Chcieliśmy iść na sushi. W sumie chciałem Was zaprosić ale Ludmi powiedziała że masz plany...-odpowiedział Włoch.
-No to z chcęcią pujde.-uśmiechnęłam się.
Już chcieliśmy wychodzić ale zadzwonił do mnie telefon. Mój rozmówca nie miał dobrych widaomości...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
DO DUPY -,- Nie podoba mi się xd No ale macie : D Pisałam go strasznie długo ;-; Mogą być błędy bo pisze na nowym-starym laptopie D: Ja widzicie dodałam zkładkę "kontakt" :3 Bez wachania piszcie do mnie na GG c:
Mam złą wiadomość jadę do Elizy i nie mam jak za bardzo pisać rozdziałów ;___; No ale mże ona będzie tak dobra i mi użyczy tableta xdd
AHA!
Jak wiecie jest konkurs :3 Zapraszam bo na razie wzięła udział jedna osoba ;-; No ale jej wypracowanie jest... NO PO PROSTU CUD MIÓD <3 Bądż lodio miodzio xd
WESOŁYCH I ZAJEBISTYCH WAKACJI ŻYCZĘ :***
5 KOMÓW=NEXT <3 :3