piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 5

Ramallo ^=^
Angie wpadła do naszego domu cała zdyszana. Gdy powiedziała że German nie żyje byłem przerażony! Zupełnie nie wiedziałem o co chodzi.
-Jak to nie żyje, słoneczko?!-pytała zdenerwowana Olga.
-A więc ja... A więc....-dukała.
-A ty co tak stoisz?!-wróciła się do mnie gosposia.-Rusz dupę po szklankę wody.
Pośpiesznie przyniosłem kobiecie wodę. Napiła się i usiadła na krześle. Gdy trochę ochłonęła zaczęła mówić:
-A więc siedziałam z Pablo w restauracji. Wyszłam na chwilę by się przewietrzyć. Zobaczyłam że German jedzie samochodem z Jade. Pomachałam do niego. On uśmiechnął się do mnie... I... I... Nie zauważył drzewa! Wjechał prosto na nie!-płakała.
-Ale skąd wiadomo że nie żyję?-zapytałem.
-Bo... Bo Pablo wyszedł z restauracji i zadzwonił po karetkę. Gdy dojechała... Oni... Potwierdzili zgon!-ukryła twarz w dłoniach.
-Oh, Dios mío!-wykrzyknęła Olga siadając na krześle.
-To okropne. Tylko jak powiemy dzieciom...-zmartwiłem się.
-Ja to zrobię. W końcu to moja wina.-szlochała Angie.
-Nie obwiniaj się kruszynko.-pocieszała ją Olga.
-Ale to naprawdę moja wina.!-płakała dalej.
-A co z panienką Jade?-zapytałem.
-On... ONA PRZEŻYŁA!-wrzasnęła.
-No to pięknie.-złapała się za głowę gosposia.
Violetta♥
*Następny Dzień* 
Wieczorem Diego odprowadził mnie do domu! Jaka jestem szczęśliwa. Ale... Podobno Olga, Angie i Ramallo chcą przeprowadzić ze mną i z Leónem jakąś ważną rozmowę. Mam nadzieję że to nic poważnego . Po porannej toalecie wybierałam zestaw na dziś. Po śniadaniu spotykam się z Diego więc musi to być coś idealnego. 
Wybrałam to:
 
W dobrym nastroju wyszłam z pokoju. Leóna jeszcze nie było-pewnie zasnął na kanapie u Federico. Zeszłam na dół. Przy stolę siedziała Olga i Angie z Ramallo. Byli smutni. Zastanawiałam się dlaczego ale uznałam że jak będą chcieli to mi powiedzą. Zjadłam tosty i popiłam je sokiem pomarańczowym. 
-Chcieliście o czymś porozmawiać, tak?-przypomniałam sobie wstając z krzesła.
-A więc Violu... Bo...-zaczęła Angie. 
-Musimy Ci coś powiedzieć.-dokończyła Olga.
-Bo głównie chodzi nam o twojego tatę.-wydukałam moja ciocia.- Na jego temat wypowie się Ramallo.
-Ja?-zapytał zszokowany mężczyzna.
-Tak ty!-krzyknęły kobiety.
-No więc on... Ten teges... ON WYJECHAŁ NA WAKACJE!-krzyknął Ramallo.
-SERIO?-zapytały razem Angie i gosposia.
-No przecież o to wam chodził, prawda?-mrugnął do kobiet.
-Aaaa... Tak. Dokładnie o to!-powiedziała jakoś dziwnie.
-Aha.... To ja już może pójdę...-powiedziałam i z kierowałam się do drzwi. 
Wyszłam z domu. Czekał już tam na mnie Diego. 
-Cześć!-przywitał mnie.
-Hej! To gdzie idziemy?-zapytałam.
-Zobaczysz.-powiedział i pociągnął mnie za rękę. 
Moim oczom ukazał się ten sam motor którym wczoraj pojechaliśmy na plaże. 
Wsiedliśmy na niego i ruszyliśmy. Wkrótce motor zatrzymał się w parku. Było to naprawdę malownicze miejsce. Zaczęliśmy spacerować.
-Ładnie, prawda?-uśmiechnął się Diego.
-Bardzo. Strasznie mi się tu podoba.-odwzajemniłam uśmiech. 
-Usiądziemy na ławce?-zapytał chłopak.
-Dobrze.-odpowiedziałam.
Wkrótce siedzieliśmy już na drewnianej ławce w cieniu drzewa. 
-Violu, opowiesz mi coś o sobie?-zapytał.
-No dobrze... Ale co chcesz wiedzieć.-pogładziłam swoje spodnie. 
-No na przykład o twoim pochodzeniu. O swoim dzieciństwie.-zaproponował.
-No dobrze.. Mieszkałam w Buenos od urodzenia. Moja matka zaginęła w nieznanych okolicznościach. Nie wiem gdzie jest itd. Moją przyjaciółką była Fran. Dalej bardzo się przyjaźnimy. Ona teraz jedzie do Włoch na dwa tygodnie więc je spędzę z Tobą.-pogładziłam go po włosach.
-I to mi się podoba. A kiedy odkryłaś swój talent do śpiewania?-zapytał.
-Jaki talent?-zdziwiłam się.
-No jak to? Gdy śpiewaliśmy u Ciebie to wyszło Ci wspaniale.-uśmiechnął się.
-Nie... Nie śpiewam często. Uważam że nie mam dobrego głosu.-wyznałam.
-Ależ co ty mówisz! A i mam dla Ciebie niespodziankę.-krzyknął.
-No słucham.
-A więc mój menadżer słyszał jak śpiewasz. Nagrałem to w twoim domu... Ale on jest zachwycony! Chcę byś zaśpiewała ze mną na koncercie!-krzyknął.
-Że co?! Boże jak się cieszę! Dziękuję!-przytuliłam go. 
-Nie ma za co!-obioł mnie w pasie.
León <:
Od wczoraj ja i Lara jesteśmy parą! Jestem najszczęśliwszym facetem na świecie. Umówiłem się z nią na dziś wieczór. Idziemy na mecz piłki nożnej. O 13 wróciłem do domu. Wszyscy domownicy byli oprócz Violi i taty. Wszedłem do kuchni. Siedział tam Ramallo z Angie. Olgita zmywała naczynia. Wszyscy wydawali mi się smutni.
-Cześć, rodzinko!-przywitałem się.
-Witaj León. Musimy Ci coś ważnego powiedzieć.-powiedziała moja ciocia
-A więc słucham.
-Bo... Bo twój ojciec nie żyję!-krzyknęła Olga.
Nagle zobaczyłem mroczki przed oczami. Czułem jak upadam. Ostatnie słowa jakie usłyszałem to: "O MÓJ BOŻE!" - Które wypowiedziała Olga.
------------------------------------------------------
Krótki i dziwny :---: No ale jest:) Końcówkę pisałam na Tel. *,* Dziękuję za 9 komów pod 4 rozdziałem <3
3 komentarze =Next:*

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 4

No jestem :3
Było 5 komów nawet spoko :)
Wiecie co? >.<
REKLAMOWAŁAM GODZINĘ BLOGA NA ASKU 
I CO?!!!
JEDNA OSOBA SKOMENTOWAŁA !!!! 
No ale to nie wasza wina, kochani ♥
Wy komentujecie i za to wam dziękuję c:

Lu♥
Diego cały czas wypytywał mnie o Violettę! 
-Lu, jaki jest ulubiony kwiat Violi?-pytał.
-Tulipan!-warknęłam ze złości. Miałam już dość tylu pytań.
-A jaki ona lubi kolor?-dręczył mnie.
-Fioletowy i czarny.-starałam się opanować.
-No dzięki. A ulubiona potrawa?
-Eh... Pizza.-westchnęłam.
-No! I tyle chciałem wiedzieć. Jeszcze jedno pytanko.
-No?
-Która godzina.
-Za pół godziny 17:00.-mruknęłam.
Diego nic nie odpowiedział tylko wyleciał z pokoju i zaczął rozmawiać z kimś przez telefon. Mi się nudziło. Postanowiłam że wybiorę się na spacer. Szukałam odpowiedniego stroju. 
Nagle znalazłam to:
 
Postanowiłam że ten zestaw jest odpowiedni przy 28 stopniach. Wyszłam z hotelu i ruszyłam do pobliskiego parku. Po drodze kupiłam sobie moją ulubioną kawę w hotelowym bufecie. Szłam chodnikiem popijając gorący napój. Zagapiłam się w małego szczeniaczka bawiącego się z dużym psem. Stanęłam i przyglądałam się tym uroczym zwierzątkom. Naglę wpadł na mnie chłopak a cała kawa wylała się na moje śnieżnobiałe spodenki.
-Coś ty zrobił idioto!?-wydarłam się na niego.
-Przepraszam! Nie chciałem. Odkupie Ci te spodnie.-uspokajał mnie.
-Te spodnie kosztowały majątek! Wiesz kim ja jestem?! Wiesz?! Ja jestem Ludmiła Ferro!-darłam się.
-A ja Federico! Też mam się tak drzeć? Bardzo Cię przepraszam. Mieszkam nie daleko więc możemy do mnie wstąpić. Może moja pralka upora się z tą plamą?-zaproponował.
-No dobrze. Tylko w czym ja będę u Ciebie chodzić? Przecież nie w majtkach.-powiedziałam spokojnie.
-Po drodze mogę Ci coś kupić w sklepie.-powiedział i wziął mnie za rękę.
Wyszliśmy z parku i dotarliśmy do jakiegoś butiku. Bez namysłu wzięłam krótkie czarne spodenki. Były ładne i pasowały mi do reszty kreacji. Federico kupił mi je a moje poprzednie kochane białe spodenki spakował do biodrówki. Ruszyliśmy do jego mieszkania. 
Muszę przyznać że ma ładne mieszkanie. Usiadłam w salonie a on poszedł do łazienki. Gdy wrócił powiedział ze poczekam tu sobie jeszcze godzinę bo zanim się wypiorą i wyschną minie trochę czasu. Rozsiadłam się na kremowej kanapie.
-A więc, jesteś Federico, tak?-lekko się uśmiechnęłam podając mu rękę.
-Tak. A ty Ludmiła. Chciałem Cię bardzo przeprosić. Te spodenki były naprawdę ładne. Prawie tak ładne jak ty.-z uśmiechem uścisnął moją dłoń.
-Miły jesteś. I nie ma sprawy. To ja powinnam Cię przeprosić. Nawaliłam. Nie powinnam tak na Ciebie krzyczeć. Nie zrobiłeś tego umyślnie.-powiedziałam z uśmiechem.
-Nie masz za co. Ale nie ważne. Ty jesteś tą piosenkarką?-odwzajemnił mój uśmiech.
-No tak. I przy okazji...Jakiego żelu do włosów używasz?
-Zaraz przeniosę Ci etykietkę. Poczekaj.
Violetta♥
Randka z Diego. Jest ok. To nic takiego. Kogo ja oszukuję?! JAK JA SIĘ CIESZĘ!!!! Randka i znowu szukanie ubrania. No super! Po długim czasie zmarnowanym na szukanie idealnego stroju. 
Wreszcie znalazłam to:
 
 Dlaczego nie ubrałam sukienki? Bo przecież Diego mógł zaplanować coś bardziej... Hm.. Nie eleganckiego? No nie ważne. W każdym razie stylizacja była jak najbardziej w stylu Diego. Weszłam na dół a tam co? No León obściskujący się z Larą. 
-No cześć.-powiedziałam.
-O hej! Gdzie wychodzisz?-zapytała Lara która przestała tulić mojego brata.
-A na randkę! A wy jakie macie plany na wieczór?-uśmiechnęłam się.
-Idziemy na imprezę u Fede. Cała paczka jest zaproszona. Ty też byłaś ale idziesz z Diego...-odpowiedział mój brat.
-To pozdrówcie wszystkich. Miłej zabawy.-pożegnałam się z nimi i wyszłam z domu.
Czekał już tam na mnie Diego. 
-Cześć.-uśmiechnęłam się szeroko.
-No hej księżniczko.-przywitał mnie chłopak.
-Jakie plany?-pocałowałam go w polik
-Zobaczysz ale jedziemy.-zaśmiał się Diego.
-Niby czym?-zdziwiłam się szukając wzrokiem auta.
-Tym.-brunet wskazał na stojący przy furtce motor.
-Nie wiedziałam że jeździsz.-powiedziałam zakładając kask.
-Nie pisali tego w kolorowych pisemkach?-uśmiechnął się chłopak.
Wkrótce jechaliśmy. Nie było jeszcze tak ciemno. W końcu jest lato. Naglę motor zatrzymał się.
-Jesteśmy na miejscu.-powiedział Diego zsiadając z motoru.
Moim oczom ukazała się duża plaża. Stałam na ogromnym molo.Było oświetlone  lampkami. Był tam  barek który obsługiwał jakiś chłopak. Znajdował się tez tam stolik i dwa krzesła. 
-Fajnie to zaplanowałeś.-uśmiechnęłam się.
-Wiem! I jest coś jeszcze.-powiedział chłopak podając mi wielki bukiet tulipanów.
-O Boże! Jak ja kocham tulipany! Skąd wiedziałeś?-byłam zachwycona.
-Ma się swoje źródła.-zaśmiał się brunet.
Usiedliśmy do stolika.
-Co będziemy jeść?-zapytałam.
-To co lubisz.-uśmiechnął się Diego.
Chłopak od barku podszedł do nas z dwoma małymi pizzami z moimi ulubionymi składnikami.
-Jesteś cudowny! Skąd wiedziałeś że kocham pizze?-mówiąc to ukroiłam sobie kawałek.
-Jak już mówiłem źródła.-zaśmialiśmy się.
Potem zabraliśmy się do jedzenia. Pizza strasznie mi smakowała.Następnie Diego wstał i odszedł na chwilę. Zastanawiałam się gdzie. Po chwili wrócił z małym pudełeczkiem.
-Co to?-zapytałam.
-Otwórz.-uśmiechnął się Diego i podał mi pudełeczko przewiązane białą wstążeczką. 
Okazało się że chłopak kupił mi kolczyki! I to w moich ulubionych kolorach! 
-Diego! Jak ja Ci dziękuję!-przytuliłam chłopaka a łza szczęścia spłynęła mi z oka. 
-Nie masz za co! Po prostu chciałem Ci sprawić przyjemność.-Diego obiął  mnie w pasie.
-Ależ mam! Jesteś wspaniały.-mówiłam dalej.
-Cieszę się że sprawiłem Ci radość.-uśmiechnął się do mnie. 
-Dziękuję.-szepnęłam mu na ucho i dalej się do niego tuliłam.
Lara♥
Nie ma tu Diego jak coś c:
Impreza u Federico jest extra! Same soki bo jego rodzice są na górze. A my nie jesteśmy pełnoletni. Fede przedstawił nam pewną blondynkę która podobno jest gwiazdą. Okazało się że León ją dobrze zna. Tańczyliśmy a nawet śpiewaliśmy. Gospodarz nie odstępował owej Lu na krok.Robiliśmy sobie zdjęcia a najwięcej chłopcy. 
-León... Możemy wyjść na balkon...? Chcę się przewietrzyć.-powiedziałam.
-Jasne. To chodźmy.-rzekł chłopak i pociągnął mnie w stronę balkonu.
Otworzyliśmy szklane drzwi. Popatrzyłam na widok. Było ciemno. 
-Ładnie, prawda?-uśmiechnął się León.
-Pięknie. Mam sprawę.-odwzajemniłam uśmiech.
-Słucham.-chłopak popatrzył mi w oczy.
-Co między nami jest? Ja już nic nie rozumiem.-odrzekłam zmartwiona.
-Ja sam nie wiem.-oparł się o barierkę balkonu.
-To mi powiedz.! Mam dość tej nie pewności. I...-nie dokończyłam bo León złożył na mych ustach pocałunek.
Olgita xD 
 Siedziałam w kuchni. Gotowałam sobie i Ramallo kolacje. Myślałam o mojej kruszynce. Ona tak szybko rośnie! A Leoś? Rośnie na silnego chłopaka. Jestem z nich dumna. Naglę do kuchni wszedł Ramallo.
-Witaj Olgo. Co tam gotujesz?.-przywitał się.
- Robię tosty mój drogi. Zaraz będą gotowe.-uśmiechnęłam się. 
-To dobrze. Cały czas uzupełniałem dokumenty za Germana.-powiedział oschle.
-Za pana Castillo? A czemu sam tego nie zrobił?-zdziwiłam się.
-Pojechał do tej swojej lafirndy.-mężczyzna wywrócił oczami.
-Panienka Jade już na prawdę jest denerwująca.-prychnęłam.
-Masz racje, Olgo. German coraz bardziej oddala się od domu. A co dopiero od Violetty.-zmarszczył brwi.
-To prawda. O Leónie już nie wspomnę! Jego tata obiecywał mu że pograją razem w piłkę. Zwleka z tym już... OD JAKIŚ OŚMIU LAT!-wrzasnęłam.
-Dobrze że jest jeszcze Angie. Ona dba o edukacje tych nastolatków.-rzekł mężczyzna.
-O tak! Nasza dobra Angie. Aha! Ma wpaść dziś na kolacje.-wymamrotałam.
-To świetnie.-zasiadł do stołu Ramallo. 
Naglę do kuchni wpadła zapłakana Angie. Była cała zdyszana i zapłakana. 
-Co się stało gwiazdeczko?-zmartwiłam się.
-German!-wykrztusiła.
-Co się stało z panem Castillo?-zdenerwował się Ramallo.
-German! On nie żyję!-krzyknęła i zaczęła płakać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto 4 rozdział ♥ W tamtym było 5 komentarzy ;< Ale ok :)) Mam nadzieje że się wam podoba c:
3 komy=NEXT C:

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 3

Boże!!!!
Jak ja wam dziękuję za te 10 komów przy 1 rozdziale *..*
Tylko trochę mi dziwnie że przy 2 jest 7 '^'
No ale i tak pozytywne 7<3
Ej, głupia jestem ;<
Ja się z 7 komów nie ciesze ;c
Ale teraz to doceniam i dziękuję za to
6

León ;)
Rano obudziły mnie promienie słońca które wdarły się do pokoju. Popatrzyłem na plakat z Ludmiłą. Moje serce zaczęło przyspieszać. Potem popatrzyłem na zdjęcie Lary. Serce nie zmieniło poprzedniej czynności. Czy ja... Nie możliwe! W Larze kocham się już od podstawówki ale Lu... Znam ją jeden dzień. Chyba tylko mi się wydaje! Mnie i ją łączy miłość taka jak pomiędzy fanem a piosenkarką. Tak jest i będę się tego trzymał. Wy człapałem z łóżka i podszedłem do szafy. Byle jaka koszulka i byle jakie spodnie-standard. Zszedłem na dół. Viola jadła sama płatki z mlekiem. 
-Gdzie tata?-zapytałem.
-Cześć, tez miło mi Cię widzieć.-powiedziała poirytowana.
-No mi też Cię miło widzieć ale gdzie jest tata?-drążyłem.
-Nie wiem. Już od rana go nie było. Ale Ramallo wychodząc powiedział że Olga jutro wraca.-powiedziała Viola podnosząc łyżkę płatków.
-No nareszcie! Wreszcie koniec szukania Ci soku jabłkowego po szufladach.-zaśmiałem się.
Resztę śniadania przesiedzieliśmy bez słowa. Gdy zjedliśmy Viola popędziła jak torpeda na górę.
"Po co ona tak lata. Jeszcze się wypierdzieli na tych schodach."-pomyślałem wchodząc na schody. 
Gdy przechodziłem koło pokoju mojej siostry usłyszałem fragment rozmowy telefonicznej. 
"-Weź przestań.
-No mówię Ci że to prawda.!
-Wcale tak nie jest!
-No jasne.
-O co Ci chodzi, Diego?
-O to ze jesteś śliczna"
Po słowie "śliczna" postanowiłem się ulotnić. Nie będę przecież podsłuchiwał jak Diego podrywa moją siostrę. Już mam swoje problemy. Kompletnie mi z fizyką nie idzie! Ale dziś Angie przychodzi to mi pomoże. Wszedłem do swojego pokoju. Rozglądnąłem się po pomieszczeniu. Potem usiadłem przy biurku i zacząłem przeglądać moje zdjęcia z Larą.
To najbardziej mi się podoba:
 
Pamiętam ten dzień. To była moje pierwsza "randka" z Larą. W zeszłym roku. Wygrałem dla niej tego pluszaka na strzelnicy. Ah, Lara. Tak, to ją kocham. Naglę zadzwonił do mnie telefon. Dzwoniła Lu.
-Cześć, León. Diego idzie ze mną i Violą nad jezioro. Idziesz z nami?-powiedziała.
-No jasne! O której?-zapytałem z entuzjazmem.
-O 14?
-Dobra. Będziemy. Pa.-pożegnałem się.
-Papatki.-krzyknęła Ludmi i się rozłączyła.
Czyli dziś jedziemy nad jezioro.Fajnie. Ciekawe jak Lu wygląda w stroju kąpielowym? Boże! O czym ja myślę! Verdas ogar! Ja kocham Larę i jutro jej to powiem. Wstałem z krzesła i poszłem w stronę pokoju Violi. Siedziała przy biurku i bazgrała coś w pamiętniku. 
-Cześć. Nie pakujesz się nad jezioro?-zapytałem na co ona momentalnie odwróciła głowę.
-Nie. Jeszcze nie. A skąd wiesz że idę nad jezioro?-zdziwiła się.
-Bo Lu mnie zaprosiła. Ona też idzie.-usiadłem na łóżku siostry.
-Spoko. Mam nadzieje że wszytko się uda. I chyba się znowu nie podtopisz jak w wakacje?-zapytała śmiejąc się.
-To było dawno!-naburmuszyłem się.
-Taaa... Bo w "zeszłym roku" to kopę lat temu!-śmiała się ze mnie.
Gadaliśmy tak jeszcze torche ale Angie przyszła i musieliśmy się uczyć. Po nauce Angie wyszła, Viola poleciała do siebie a ja włączyłem sobie jakiś film. 
Violetta♥
Po nauce z Angie poszłam do swojego pokoju by przygotować sobie ubrania. Na początku przegrzebywałam stroję kąpielowe. Do rąk wpadł mi czerwony strój, uznałam jednak ze jest on zbyt skąpy. Potem wzięłam jednoczęściowy kostium. On był z kolei  za mało odsłaniający. Tak było w kółko! Nic mi nie pasowało. Wreszcie znalazłam strój kąpielowy w kolorze błękitnym i w brązowe ciapki.
Miało ładny wzór i było w sam raz. Spakowałam ten kostium do torby. Wzięłam też  koc, ręcznik oraz kremy do opalania. Uczesałam włosy i nałożyłam nieco mocniejszy makijaż. Teraz przyszedł czas na szukanie ubrań. Oczywiście przeszukiwałam wszystkie szuflady. Musiałam świetnie wyglądać. Przecież idę nad jezioro z Diego Hernandezem. Poszukiwania nie miały końca. Wreszcie natrafiłam na coś ładnego. Tak, to było idealne. 
Wybrałam to:
Gdy byłam już ubrana zeszłam na dół. Był tam już mój brat. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w wyznaczone przez Diego miejsce. Gdy doszliśmy na wielki parking hotelowy przywitali nas ubrani w bluzy z kapturami Diego i Lu. Wsiedliśmy do ich dużego czerwonego auta i pomknęliśmy ulicą. Ja siedziałam z przodu obok Diego a León i Lu z tyłu. 
-I jak Ci się podoba okolica?-zapytał Diego gdy byliśmy nie daleko jeziora.
-Tu jest przepięknie! -krzyknęłam zachwycona.
-Przepiękna to jesteś ty.-mrugnął do mnie brunet nie odrywając oczu od drogi.
-Zawstydzasz mnie.-zarumieniłam się.
-Przecież wiem. Specjalnie to robię bo wtedy tak ładnie się rumienisz.-zaśmiał się.
-No wiesz! Ale i tak Cię kocham! To znaczy lubię!-mieszałam słowa.
-No ja Ciebie też.-uśmiechnął się Diego i skręcił w prawo.
-Ale co ty mnie też?-zdziwiłam się.
-No ja Cię też...-Diego nie dokończył bo Lu krzyknęła:
-Jesteśmy na miejscu.
Jej kuzyn zatrzymał  samochód i wszyscy wysiedli. Chłopcy wzięli bagaże a ja i Lu ruszyłyśmy w podskokach na piasek. Diego i León włóczyli się gdzieś z tyłu więc ja i Ludmiła musiałyśmy na nich czekać. Gdy wreszcie dotarli rozłożyliśmy koce i położyliśmy się na piasku, oczywiście wcześniej przebierając się w stroję kąpielowe. 
-A wiecie że tu niedaleko jest plaża dla nudystów?-zapytał León uśmiechając się szeroko.
-Zboczeniec!-krzyknęłam równocześnie z Lu.
-No co?! Chłopak nigdy piersi nie widział to czego od niego chcecie! Przecież go nawet stara baba podnieci!-powiedział Diego a ja i Ludmi wybuchłyśmy śmiechem.
-Tsa jasne!-oburzył się mój brat.
-No chyba że u swojej siostrzyczki.-Diego puścił mi oko.
-Daj spokój! Ogar Hernandez!-wrzasnęła Ferro.
-A co może kłamie?-zaśmiał się Diego i popatrzył na mój stanik za co oberwał balsamem od Leóna.
-Jeszcze mi siostrę będziesz podrywał, zboczeńcu!-krzyknął rozbawiony mój braciszek.
-No a co?! Jak ładna jest i fajna to czemu nie?-zaśmiał się Diego a ja próbowałam ukryć rumieńce co Hernandez szybko zauważył.
-Violu, nie kryj rumieńców! Przecież ślicznie  w nich wyglądasz. Brał bym!-śmiał się brunet a ja rzuciłam w niego paskiem.
-Ty lepiej coś na uspokojenie weź bo coraz bardziej Violettą podniecony jesteś!-wybuchła śmiechem Lu.
-Nie prawda!-wrzasnął Diego. 
-No w ogóle!-śmiał się León.
Naglę Diego wziął mnie na ręce i popędził do wody. Za nim biegli mi na ratunek mój brat i Lu, ale on był szybszy. Wskoczył do wody a ja byłam cała mokra! Uderzyłam go w głowę ale to nic nie dało.  Biegł na coraz głębszą wodę! 
-Zabiję Cię idioto!-krzyczałam.
W końcu chłopak zawrócił. Gdy byliśmy prawie na piasku Diego glebnął tak że leżałam na jego torsie.
-I co fajnie było?-zaśmiał się brunet.
-Nie za bardzo.-krzyknęłam.
-Wynagrodzę Ci to!-powiedział Diego i pocałował mnie w czoło.
-Niby jak?-zapytałam niechętnie wstając z jego ciała.
-Zapraszam Cię na dziś o 19 do restauracji. Przyjdę po Ciebie.-zaproponował brunet wstając.
-Dobrze. To bądź o 18:00. Nie toleruję spóźnialstwa .-pisnęłam i podbiegłam do Lu i Leóna.
Gdy wracaliśmy samochodem siedziałam z tyłu obok Lu. Wyznała mi że świetnie gada jej się z Leonem i ze on się jej podoba! Jak się cieszę. 
Diego<3
Strasznie podoba mi się Violetta. Mówię wam! Ona będzie moja! Tak zaplanuję tą randkę że jej do konca życia nie zapomni. León opowiedział mi o tym całym murzynie który zranił tak Vilu. Ja taki nie będę! 
-I jak Ci się podobało, León?-zapytałem z nudów.
-Fajnie było. Tylko spasuj tak z moja siostrą.-ostrzegł mnie.
-Spoko. Przecież jej nie skrzywdzę!-oburzyłem się.
-Trzymam Ci za słowo.-mruknął León.
Odwiozłem Violettę i Leóna do domu a potem wróciłem z Lu do hotelu. Oczywiście wypytywałem ją o to co lubi Viola. Musze zorganizować randkę cud!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto rozdział 3 :* Dziękuję jeszcze raz za te komentarze c: KOCHAM WAS PO PROSTU ^.........^
Aha! Głosujcie w ankietach!!! :3
Wracamy do punktu wyjścia:
3 komy=NEXT C:

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 2

Zaglądajcie do zakładki "o mnie"

Diego<3
Miła to Violetta. I bardzo ładna. Gdy weszliśmy do jej domu byliśmy cali mokrzy. 
-Przepraszam na chwilę Diego. Muszę się przebrać.-powiedziała dziewczyna kierując się w stronę schodów.
-Poczekaj!-złapałem ją za rękę.-A masz coś dla mnie?
-Em... Mam brata i może jego ubrania będą na Ciebie pasować.-powiedziała uśmiechając się.
-Spoko. Pokarzesz mi gdzie jest jego pokój?-zapytałem.
-Jasne. Chodź!-powiedziała i pociągnęła mnie na górę. 
Weszliśmy do przestronnego pokoju. Było tam dużo plakatów z motorami i... Z moją kuzynką!
-Twój brat to fan Lu?-zapytałem patrząc na plakat.
-Tak... I to duży. Ale nie jest uzależniony od niej tak jak ja od Ciebie.-lekko się uśmiechnęła. 
-Ty jesteś ode mnie uzależniona?-zapytałem widocznie rozbawiony.
-No w sumie tak...-zaśmiała się.
-To mi miło. To wybierzesz mi coś może...?-uśmiechnąłem się do niej.
-No dobrze... Tylko musisz wiedzieć że mój brat ma nie co inny styl niż ty..-przygryzła dolna wargę.
-Czyli jaki?-zdziwiłem się.
Ona nic nie powiedziała tylko pokazała mi to:
 
-Rzeczywiście... Twój brat ma dużo inny styl ode mnie!-zaśmiałem się biorąc do rąk badziewną kraciastą koszule. 
-Mówiłam... Jemu w tym ładnie ale tobie...-powiedziała nieśmiało.
-Dziwnie? Wiem. Ale dla Ciebie to ubiorę.-puściłem do niej oko na co ona oblała się rumieńcem.
-To ja się pójdę przebrać do siebie a ty idź do łazienki.-powiedziała poprawiając swoje piękne włosy.
-Dobra tylko pokarz mi gdzie jest ta łazienka.
-Dobrze chodź. 
Zacząłem się przebierać. Boże! Jakie ten cały León ma dziwne ciuchy! Szkoda że moja kurtak przemokła. Gdy skończyłem wkładać to "cudowne" wdzianko zszedłem na dół. Usiadłem na kanapie i czekałem na czekoladowooką  piękność. 
Wkońcu zeszła. Nigdy nie widziałem tak genialnie ubranej dziewczyny! Mówie wam!
Dziewczyna była ubrana tak:
 
To był totalnie mój styl. Było mi głupio że ja Diego Hernandez siedzę tu w tak lamerskich ciuchach! No ale dobrze że nie siedzę tu nagi! To już lepsze! No ale nie ważne!
-Świetnie wyglądasz! Mówie Ci!-wybełkotałem.
-Dziękuję. Miło.-uśmiechnęła się dziewczyna. 
-Nie ma sprawy.-odwzajemniłem uśmiech.
-To co chcesz robić?-zapytała dziewczyna siadając przy mnie na kanapie.
-To może... Pośpiewamy?-zaproponowała.
-Jasne! Znasz jakieś moje piosenki na pamięć?-popatrzyłem się jej w oczy. 
-Wszytkie!-zaśmiała się i zaprowadziła mnie do pianina.
Ludmiła♥
Kolejna genialna przeróbka xD
Postanowiłam wziąść przykład z Diego i poszłam na spacer. Wiał lekki wiatr który rozwiewał moje bląd włosy. Chodziłam po parku który był nie daleko.Podeszłam do jeziora które się tam znajdowało.  Stanęłam na molo. Patrzyłam na wodę która delikatnie falowała. Postanowiłam że usiądę. Siedziałam i patrzyłam w dal. Myślałam o tym koncercie. Mam nadzieje że nie dam plamy tak jak we Francji! Naglę zobaczyłam po drugiej stronie jakiegoś chłopaka. Miał na sobie duży kapelusz. Zaczłęam się głośno śmiać. Nawet nie wiedziałam kiedy ale usiadł koło mnie jakiś chłopak. Też był rozbawiony nakryciem głowy tego faceta.Gdy się wreszcie otrząsnęłam postanowiłam przyjżeć sie chłopakowi który usiadł koło mnie.
-Cześć jestem Ludmiła.-przywitałam się.-A ty?
-Ty to... O Boże to ty!-pisnął co mnie wyrażnie rozbawiło.
-Tak to ja. Ludmiła Ferro. A teraz proszę bądź ciszej bo media mnie nakryją.-powiedziałam cicho.
-A... Rozumiem. To chodźmy pogadać w jakieś ustronne miejsce.-szpenął mi do ucha i pociagnął mnie pod jakieś duże drzewo. Usiadliśmy pod nim.
-A więc... Mam na imię León.-powiedział pierwszy.
-Ładnie. Ty mnie znasz także nie muszę zdradzać mojego imięnia. Jesteś moim fanem?-uśmiechnęłam się.
-No pewnie! I to wielkim. Moja siostra jest wielką fanką twojego kuzyna.-odwzajemnił uśmiech.
-Rozumiem. Miło mi Cię poznać. Jak wiesz za 6 dni mam tu koncert. Zdobyłeś bilety?
-Moja siostra zamówiła. Oboje bardzo się cieszymy że tu jesteście.
-Cieszę się. A ty umiesz śpiewać, Leónie?-zapytałam.
-No nie wiem... Nigdy nie śpiewałem.-przyznał.
-To spróbuj. Jeśli chcesz mogę zaśpiewać z Tobą.-zaproponowałam.
-No.. Dobrze.-powiedział.
Wybraliśmy Podemos. To jedna z moich ulubionych piosenek. Napisałam ją sama. Znaczy... Diego trochę pomagał ale głównie to moja zasługa! Gdy skonczyliśmy powiedziałam:
-Wow! Masz genialny głos!
-Nie... Twój jest 100 razy lepszy.-uśmiechnął się.
-Niekoniecznie. Ale nie ważne. Może masz ochotę się przejść?
-Dobrze.
Szliśmy uliczkami Buenos Aires. León jest naprawdę bardzo miły. Strasznie go polubiłam. Po spacerze chłopak zaproponował byśmy poszli do jego domu. Oczywiście się zgodziłam. 
Violetta♥
Siedziałam z Diego w salonie. Oglądaliśmy jakiś film. Nie mogłam się skupić bo cały czas gapiłam się na jego śliczną twarz. Film się wreszcie skończył. 
-No i jak Ci się podobało?-zapytał chłopak.
-Masz na prawdę ładne oczy.-wymamrotałam.
-Co?-zdziwił się chłopak a ja wróciłam myślami na Ziemie.
-To znaczy... Ten chłopak z filmu miał bardzo ładne oczy.-szybko się poprawiłam.
-Ale ty wiesz że oglądaliśmy Animal Planet?-zaśmiał się Diego.
-Aha. No bo mi chodziło o tego miśka koale.-ratowałam się.
-Oglądaliśmy rodzaje ryb!-chłopak  wybuchł niepochamowanym śmiechem.
-Dobra! Poddaję się! Mówiłam o twoich oczach.-zarumieniłam się.
-Em... Fajnie?-powiedział Diego który prawie opanował śmiech.
-Jak będziesz się tak śmiał to się fochnę!-skrzyżowałam ręce na piersiach.
-A to pomoże?-zapytał i lekko pocałował mnie w policzek.
-No... Tak.Nawet bardzo.-podrapałam się w głowę dalej się rumieniąc.
-To się cieszę. -uśmiechnął się serdecznie.
Naglę drzwi do domu otworzyły się. Stanął w nich León i... LUDMIŁA FERRO?
-Co ty tu robisz?!-zapytali jednocześnie Lu i Diego.
-Ja...-zaczął brunet.-Jestem tu w gości u tej wyjątkowo ładnej dziewczyny.-powiedział a ja się zarumieniłam.
-A ja jestem w gości u tego miłego chłopaka.-Ferro spojrzała na Leóna.
-A ja nie wiem czemu twój "gość" Violu ma moje ciuchy?-zapytał mój brat.
-Bo jego przemokły... Był deszcz.-tłumaczyłam.
-Aha. Ok, mi to nie przeszkadza.-mrugnął do mnie León.
-No to co będziemy robić?-zapytałam.
-Może w coś zagramy?-zaproponował Diego.
-No dobrze. Tylko w co?-uśmiechnęła się Lu.
-Może w karty?-wtrąciłam.
Wszyscy przystali na moją propozycje. Graliśmy w woje. Ja i Lu na Diego i Leóna. Oczywiście wygraliśmy. Siedzieliśmy tak jeszcze z dwie godziny ale potem nasi nowi przyjaciele musieli wracać. Pożegnałam Diego całusem w policzek a León przytulił Lu. Gdy żegnałam się z Hernandezem ten szepnął mi na ucho:
-Tak właściwie nie oglądaliśmy animal planet.
-Że co?-byłam w szoku.
-Tak. Tylko chciałem żebyś to przyznała.-zaśmiał się Diego.
-No wiesz co?! Teraz to wynagradzaj.
W nagrodę dostałam całusa w policzek i numer telefonu. 
Gdy Ledmi i Diego wyszli ja i mój brat obmówiliśmy dzisiejszy dzień i położyliśmy się spać.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto rozdział 2 ♥ Aha! Chciałam wam podziękować za tyle  komentarzy <3Jak ja was kocham ♥.♥
Zapraszam do głosowania w ankietach :3 
4 komy=Next ^...^


sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 1

Chciałam na początek napisać że
dziękuje Patrycji Pasquarelli
za to że czyta bloga <3
Dziękuję♥
Ja Cię po prostu kocham♥ 

Lara♥
Dziś mam randkę z Leónem. Bardzo się denerwuję ale mam nadzieję że wszystko się uda. 
Ubrałam się w to:
  
Niech on sobie nie myśli że sukienkę założe!
Zrobiłam tez lekki makijaż i zeszłam po schodach. Zobaczyłam tam  Broadway'a siedzącego na fotelu. Jadł jakieś chipsy. 
-I jak wyglądam?-zapytałam stojąc jeszcze na schodach. 
-Zjawiskowo!-krzyknął mój przyjaciel i do mnie mrugnął.
-Dziękuję. Wiesz, że chcę świetnie wyglądać dla Leóna... A ty co planujesz na wieczór?-uśmiechnęłam się.
-Idę na randkę z Cami.-zaśmiał się.
-Eh.... Wiesz że kocham cię jak brata ale muszę to powiedzieć... Nie zachowujesz się dobrze zmieniając dziewczyny jak rękawiczki.-zmierzyłam go lodowatym spojrzeniem.
-O co Ci chodzi?-zapytał.
-No jak to?! A Violetta?-sięgnęłam do torebki by wyciągnąć komórkę.
-Violetta? To już przeszłość! Teraz podoba mi się Camila. A poza tym... Nie była wystarczająco dobra dla mnie.-zaśmiał się.
-Tsa... Wiesz... Nie każda dziewczyna ma ochotę iść z tobą do łóżka.-przewróciłam oczami.
Chłopak chciał mi coś odpowiedzieć ale zadzwonił dzwonek do drzwi.  Otworzyłam drzwi a tam zastałam mojego księcia z bajki- Leóna.
-Cześć Lara.-przywitał mnie i pocałował w polik.
-Hej León.-uśmiechnęłam się. 
Podszedł do nas Broadway, a León zmierzył go takim spojrzeniem że sama bym się go bała! Nie chciałam kłótni więc wyciągnęłam Leóna z domu. Szliśmy lekko oświetloną ulicą. Wyglądała bardzo ładnie. Idąc nie odzywaliśmy się do siebie. Ale za to co jakiś czas León uśmiechał się do mnie pokazując swe śnieżno białe zęby. Gdy dotarliśmy na miejsce zaparło mi dech w piersiach. Moim oczom ukazała się mała polanka oświetlona kolorowymi lampionami. Był też ciepły milutki kocyk i kosz z jedzeniem. 
-León! To dla mnie?-krzyknęłam zaskoczona.
-A widzisz tu inną piękną dziewczynę?-uśmiechnął się do mnie. 
-Powiem że nie widzę tu innej dziewczyny.-zaśmiałam się.
Usiedliśmy na kocu a León wyciągnął jedzenie z kosza. Były tam moje ulubione potrawy takie jak kurczak faszerowany.
-Sam to zrobiłeś?-zapytałam nabijając na widelec kawałek mięsa.
-Tak. A co nie smakuję?-pytał z obawą w głosie.
Tym telefonem z lewej ię nie przejmujcie xD
-No coś ty! Jest pyszne! Nie wiedziałam że umiesz gotować.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz.-zaśmialiśmy się głośno.
Naglę chłopakowi zadzwonił telefon. Chcąc odebrać musiał go wyciągnąć. Gdy zobaczyłam jego tapetę myślałam że się popłaczę że szczęścia. Kto na niej był? Ja!!! Tak! León ma MNIE na tapecie. 
Chłopak odebrał i na chwilę ode mnie odszedł by spokojnie porozmawiać. Po paru minutach wrócił.
-Kto dzwonił?-zapytałam.
-Viola. Pytała jak się bawię. Zauważyłem że zobaczyłaś moją tapetę. Piękna nie?-uśmiechnął się.
-Nie przesadzajmy.-odwzajemniłam uśmiech.
Siedzieliśmy tak jeszcze  około godziny. Nadeszła godzina o której miałam wrócić do domu-umowa z tatą. Chłopak wstał i zaczął sprzątać. Chciałam mu pomóc ale powiedział że to on jest chłopakiem i że on sprząta. Zarumieniłam się. 
Chłopak zamówił taxi. Wpuścił mnie przodem a potem sam wsiadł by mnie odwieść. Szeptem powiedział że nie mógł by mnie zostawić samej w taxsówce gdyż nie wiadomo czy 
kierowca to nie jakiś zboczeniec. Na te słowa oboje zaczęliśmy się śmiać. Już się boje co kierowca sobie o nas pomyślał. W końcu dojechaliśmy pod mój dom. Czule pożegnałam się z moim przyjacielem i ruszyłam do domu. Bez przebierania się w piżamę położyłam się na łóżko i zasnęłam. 
Violetta ♥
*Następny Dzień*
Wieczorem gdy León wrócił przed spaniem zdał mi raport z randki. Gdy się obudziłam pomyślałam jak bardzo mu tego zazdroszczę! Wstałam z łóżka i poszłam wziąć prysznic do łazienki. Gdy to zrobiłam poszłam przygotować sobie ubrania. Wreszcie wybrałam to:

 
Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół. Był tam już mój ojciec-German. Siedział przy Leónie i jadł jajecznice z tostami i popijał kawę.  Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam do stołu. W miłej atmosferze jedliśmy. Niestety potem tata musiał wyjść. Do mnie i do Leóna przyszła nasza ciocia/guwernantka. Nie uczymy się w szkole tylko chodzimy od czasu do czasu na zajęcia w studio. Musieliśmy przerabiać matematykę.Boże! Nienawidzę tego przedmiotu. Po nauce ciocia poszła do kuchni zrobić sobie kawę a my wyszliśmy na spacer. León zabrał mnie do parku. Tam każde z nas siedzi jak szuka rozwiązana problemu. To miejsce jest magiczne! Mój brat chwycił mnie za rękę.I przyciągnął do siebie. Staliśmy dość długo tuląc się. 
-León, dziękuję.-powiedziałam po chwili.
-Za co-zdziwił się chłopak.
-Za to że ze mną jesteś. Wiesz że kochałam  Broadway'a. Tylko przy Tobie o nim zapominam.-lekko się uśmiechnęłam.
-To był po prostu rasowy dupek. Nie martw się. Na świecie są miliony chłopaków którym na twój widok serca wyskoczą z klatki piersiowej.-zaśmiał sie mój brat.
-Bez przesady. Ale dziękuję.-wyciągnęłam telefon i zaczęliśmy przeglądać nasze zdjęcia.Naglę do León zadzwoniła Lara. Pogadał chwilę.
-Violetta, ja idę na motocross do Lary. Nie obrazisz się?-zapytał z nadzieją.
-Jasne że nie! Przecież chcę waszego szczęścia! Idź już bo się spóźnisz!-pogoniłam go ze śmiechem.
-Dziękuję, siostra.-krzyknął i odszedł. 
Postanowiłam że pochodzę sobie po parku. Szłam i szłam myśląc o Leónie i o moim ulubionym piosenkarzu. Myślałam również o tym koncercie który będzie za 6 dni. Nie mogę się doczekać! To moje największe marzenie.
Diego<3
Jestem już w B.A. Co dopiero przyjechałem  a już się nudzę! Postanowiłem pogadać z Lu.
-I co sądzisz o Buenos?-zapytałem patrząc na moją kuzynkę.
-Że jest przepiękne! Tu jest extra! A wiesz co jest najlepsze?-uśmiechnęła się.
-No co?-zapytałem.
-To że to ostatnie miejsce naszej trasy i możemy tu zostać na wakacje!-krzyknęła uradowana Ludmiła.
-Ja też się cieszę. Tyle że jest maj... A do wakacji dwa miechy.-usiadłem na łóżku.
-Trudno! A teraz mów! Co masz zamiar robić wieczorem?-zapytała uśmiechając się szeroko.
-Myślę że zaraz się przejdę.-powiedziałem.
-Jesteś pewien?-zapytała.
-A czemu nie?-zdziwiłem się.
-Powiem jedno: FANI!-zaśmiała się .
-A no tak.... Ale wezmę bluzę z kapturem. Myślę, że nikt mnie nie rozpozna.-powiedziałem.
-Ok. To miłego spaceru.-pomachała mi Ludmi gdy wychodziłem z pokoju.
Szedłem korytarzem myśląc o koncercie. Ciekawy jestem jak to będzie i ile mamy fanów w B.A. Mam nadzieje że dużo. Wyszedłem z hotelu.  Na razie nikt mnie nie poznał więc jest good. Szedłem sobie i szedłem. Była ładna pogoda i świeciło piękne słońce. Już dawno nie spacerowałem bez ochroniarzy po mieście.  Czułem się jak bym dalej był tym samym chłopakiem sprzed dwóch lat. (miał 15 ) Podszedłem do butki z hot-dogami. Zmówiłem sobie jednego i jedząc go ruszyłem dalej. Siadłem na ławce i dokończyłem jeść. Potem wstałem i ruszyłem w dalszą drogę. 
 Violetta ♥
Nie trzepiajcię  mojej przeróbki xD
Chodziłam po parku. Po drodze kupiłam sobie lody malinowe. Naglę zaczęło padać. Biegłam i biegłam. Nagle poślizgnęłam się na błocie. Byłam gotowa na upadek, zamknęłam oczy. Już, już spadałam... Naglę poczułam że jakieś silne ramiona mnie trzymają. Powoli otworzyłam oczy. Ujrzałam... Jego! To był Diego Hernandez! Albo upadłam i udezyłam się w głowę albo to on! Staliśmy tak w deszczu patrząc sobie w  oczy.
-To.. To ty?-szepnęłam.
-Ja czyli kto?-zapytał z uśmiechem. 
-Diego Hernandez?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Naglę chłopak się otrząsnął. 
-Dam ci 100 $ jak nie zaczniesz krzyczeć!-( z Randka z Gwiazdą) powiedział zakładając kaptur. 
-Co? O co Ci chodzi?-zdziwiłam się. 
-No bo nie chcę żeby mnie jacyś szaleni fani zobaczyli.-zaśmiał się.
-Rozumiem. Musisz wiedzieć że ja Cię... Po prostu KOCHAM!!! Mam w pokoju plakaty z tobą! To sen, prawda? Taki ideał musiał mi się pokazać tylko przez sen.-byłam smutna.
-To nie sen. I nawet wiem jak Ci to udowodnić.-gdy to powiedział pocałował mnie w polik.
-Ja chyba zaraz umrę! Z radości!-powiedziałam.
-Ty już znasz moje imię a czy możesz mi podać swoje.?-zapytał i podniusł mnie do góry bym mogła normalnie wstać. 
-Mam na imię Violetta i sama nie wieże że Cię widzę! Ja Cię po prostu kocham!-powiedziałam nie pewnie.
-Jak mi miło. Masz piękne imię.-powiedział rumieniąc się.-Prawie tak jak piękna jesteś ty.
-Nie przesadzajmy. W którym hotelu mieszkasz?-zapytałam.
-Dość daleko.... Szedłem tu i nawet nie pamiętam na której to ulicy. Wiesz może gdzie jest hotel "Galaxy" ?
-Niestety nie. Ale możemy to sprawdzić u mnie w domu... Mieszkam nie daleko.
-To chodźmy.-krzyknął i chwycił mnie za rękę. 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto  pierwszy rozdział ♥ Macie w nim Leolare i Dielette <333 
Dziękuję za 6  komów pod prologiem ^.^ Uwaga! Robię listę osób które czytają bloga c: Proszę pisać w komentarzu że czytacie. *.* Lista pojawi się w nowej zakładce która nie długo się pojawi *..*
3 komy=NEXT c: