sobota, 17 maja 2014

.3.

*Następny Dzień*
Ja i Fede siedzieliśmy w pokoju i zastanawialiśmy się czy wyjść. 
-A co im powiemy?-zapytałam chodząc nerwowo po pokoju.
-Nie mam pojęcia! Może w ogóle o tym nie mówmy?-zaproponował.
-Nie wiem czy to się uda... Zawsze oni mogą zacząć ten temat.-odparłam.
-W sumie racja... No to co robimy? Przecież nie będziemy siedzieć tu całe wakacje!-zdenerwował się.
-To chodź. Miejmy nadzieje że nic o tym nie powiedzą.-postanowiłam.
Gdy już mieliśmy otwierać drzwi Federico uśmiechnął się do mnie.
-Ja dalej mam przed oczami ten widok!-zaśmialiśmy się.
-Mi to mówisz!? Teraz będzie nam się to śnić do końca życia!-odpowiedziałam i przekręciłam gałkę. 
Wyszliśmy na korytarz i skierowaliśmy się do jadalni. Siedziało tam już nasze Naxi i w ciszy jadło śniadanie. 
-Cześć.-wymamrotałam i usiadłam przy stole.
-Hej...-szepnęła Naty. 
Zaczęliśmy jeść. Ja i Fede zawzięcie dyskutowaliśmy o widokach które wczoraj sfotografowaliśmy, by tylko nie myśleć o wczorajszym.
-A wy się nagle polubiliście?-wtrącił Maxi.
-Może i tak. Przynajmniej nie wskoczymy sobie do łóżka jak nie którzy...!-palnął Feder na co ja wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem.
Z ust Ponte wyszła cicha wiązanka przekleństw. Natomiast Natalia przygryzła dolną wargę a na jej policzkach pojawiły się rumieńce. 
Po zjedzeniu panna Nata i jej chłopak opuścili mnie i Włocha. Zostaliśmy sami w jadalni. 
-Wyjdziemy dziś gdzieś?-przerwał cisze.
-Dobra. Tylko musisz mi coś obiecać.-uśmiechnęłam się szyderczo.
-No mów.-rozkazał.
-Żadnego podrywu, żadnych tanich tekstów i co najważniejsze żadnego gadania o sobie.-wyliczałam.
-Ja tak nie wytrzymam!-skrzyżował ręce na piersi.
-To chyba będziesz zmuszony spędzić ten wieczór sam...-skierowałam się do wyjścia. 
Feder ruszył za mną.
-Jak się zastanowić to ten wymagania nie są takie złe... Zgadzam się.-odpowiedział. 
-I super! To widzimy się o 16.-odparłam nie zatrzymując się.
-A co? Nie możemy razem spędzić czasu?-zdziwił się.
-Przykro mi, ale idę do Louisa. W końcu za trzy dni wyjeżdża.-wyszłam z pomieszczenia.

-Mogłeś zamknąć te drzwi deklu!-darłam się na mojego chłopaka.
-Oj, no zapomniałem!-tłumaczył się.
-Prze Ciebie nasi przyjaciele się z nas śmieją!-ciągnęłam. 
-No przepraszam! Możemy skończyć już ten temat?-wkurzył się.
-O nie mój panie! Najpierw muszę załatwić z tobą sprawę zamykania drzwi.-odparłam.
-Co?-zdziwił się.
-Idziemy do naszego pokoju i będziesz uczył się jak posługiwać się kluczami.-wyjaśniłam.
-Że jak? Po co?!-pytał.
-Po gówno! Do puki się nie nauczysz kara na... Na sam wiesz co...-warknęłam.
-O takie idiotyzmy zamieszanie robisz!-oburzył się.
-Nie gadaj tylko chodź!-pociągnęłam go za rękę. 
Weszliśmy do pokoju. Podałam chłopakowi klucz a sama usiadłam na fotelu i zaczęłam przeglądać kolorowe pisemko. 
-I co mam z tym zrobić?-zapytał.
-Otwierasz-zamykasz. Otwierasz-zamykasz. Proste?-nie odrywałam wzroku od lektury.
-Serio?-wykrzywił się.
-Serio, serio.-odparłam bez żadnego zaanagażowania. 
Chłopak zaczął wykonywać moje polecenia. Po jakieś godzinie podszedł do mnie.
-Naty...-mruknął.
-No co?-podniosłam oczy z nad gazety.
Wtedy on pokazał mi złamany klucz do naszego pokoju.
-Coś ty narobił idioto?!-rzuciłam pisemko na dywan.
-Ja?! To ty mi kazałaś otwierać i zamykać!-wrzasnął.
-Dobra... Pójdziemy do recepcji  i wszystko grzecznie im wyjaśnisz.-skierowałam się do drzwi,.
-Wieeeeesz....-przeciągnął.
-Co znowu mam wiedzieć?-popatrzyłam na niego ze złością.
-Bo jest taka możliwość że drzwi były zamknięte gdy klucz mi się zepsuł...-odparł spokojnie.
-Czyli że jesteśmy tu zamknięci do puki Federico i Ludmiła nie wrócą?!-krzyknęłam.
-Możemy przecież zadzwonić do pracowników hotelu.-przypomniał.
-Ta... Tyle że ty matole nie słyszałeś że sieć telefoniczna została zerwana?-darłam się.
-To odpowiadając na poprzednie pytanie "tak".-usiadł na łóżku.
-Masz szczęście że zapakowałam do walizki jakieś przekąski. Tak to bym Cię zjadała.-warknęłam.

Za parę minut mam randkę, a przynajmniej ja to tak nazywam z Lu. Pierwszy raz tak się stresuje! No ale muszę zrobić na niej jak największe wrażenie. Tylko czy ona chce jakiejś eleganckiej restauracji czy czegoś bardziej.. kumpelskiego? Myślę że woli to drugie... Przecież obiecałem jej że nie będzie żadnego podrywu i  słowa dotrzymam. Na razie.
Tylko co ona lubi? Zapytał bym się Naty ale teraz boje się wchodzić do ich pokoju. Nie mam ochoty na następną traume! No więc jest tylko jeden sposób:
Wysłałem sms'a (Ludmiła nie ma mojego numeru) Z prze różnymi pytaniami. W odpowiedzi dostałem coś takiego:
Kocham pizze ♥ I nie znam Cię także wypierdalaj :**
Kto jak kto ale ona mas swój styl bycia...
Czyli pizze lubi... Czyli trzeba ją do pizzeri zabrać... Jesteśmy we Włoszech więc nie będzie z tym problemu...  
Czyli teraz tylko się ubrać... No to bluza, rurki i zwykłe Air Maxy. 
Gdy byłem w łazience usłyszałem że ktoś wchodzi do pokoju. Na pewno była to Lu bo śpiewała. I wychodziło jej to genialnie!

Przez miłość wszystko będzie prawdą
To przez miłość daję z siebie wszystko
Moje serce to wszystko co mam
Wygrałam i przegrałam, nigdy się nie poddam
Bo TAKA jestem
Wyszedłem z łazienki. 
-Świetna piosenka.  Jaki ma tytuł?-zapytałem.
-Skąd ty tu...?-zaczęła.-Eh... Si Es Por Amor. 
-Piękna.-przyznałem.
-Dobra nie ważne... Weź wyjdź bo się chcę ubrać...-wyprosiła mnie.
-Dobra...-odparłem i skierowałem się do wyjścia. 
Gdy wróciłem dziewczyna była ubrana w krótkie jinsowe spodenki, bluzę z napisem I'm.♥ i vansy. 
Wyszliśmy z hotelu a ja zamówiłem taxi.
-Mogę się przejść.... Nie musisz zamawiać taxówki.-powiedziała.
-Jasne że muszę... Z jednej strony dla tego że  nie chcę żebyś się nachodziła a z drugiej dlatego że miejsce do którego jedziemy jest po drugiej stronie miasta.-uśmiechnąłem się. 
-Aha... Ok.-odparła.
Gdy byliśmy już na miejscu pomogłem jej wysiąść. Zaprowadziłem ją do pizzeri. 
-Słyszałem że lubisz pizze.-odsunąłem jej krzesło. 
-Mogłeś zapytać a nie wysyłać mi wiadomości.-zagięło mnie. 
-Ale skąd ty...?-dukałem.
-Naty podała mi twój numer.-odpowiedziała widocznie rozbawiona.
-No wiesz co?!-zaśmiałem się.
Zamówiliśmy sobie pizze i jedząc ją rozmawialiśmy.
-Czyli ty i Louis jesteście przyjaciółmi i nikim więcej?-wypalilem.
-No kumplujemy się... A co?-zapytała i popatrzyła na mnie spod oka.
-A tak się pytam...-wymamrotałem.
-Aha...
Gdy już skończyliśmy jeść zaczęliśmy się zbierać. Postanowiliśmy się przejść. Okolica była na prawdę ładna. Światło księżyca oświecało nasze twarze. 
-Ślicznie tu.-przerwała ciszę blondynka. 
Ja przytaknąłem. 
-Śliczna to jesteś ty.-uśmiechnąłem się pod nosem.
Na co ona wykrzywiła się.
-Miałeś nie próbować.-przypomniała.
-No dobra... Przepraszam!-zapobiegłem jakiejś bezsensownej awanturze. 
Jeszcze chwile pochodziliśmy ale Ludmiła zrobiła się zmęczona więc wróciliśmy. 
Gdy byliśmy już w hotelu zastanawialiśmy się czy nie iść do Naxi.
-Lepiej nie. Jeśli oni znowu... No wiesz.-wykrzywiłem się.
-No... Nie chcę znów mieć koszmarów.-poparła mnie i wróciliśmy do naszego pokoju.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zamknęłam Naxi w pokoju xddd Głupia ja :D Dziękuje za komentarze <3
Ogólnie to żelki chyba ćpałam :D No ale mam nadzieje że rozdział się podoba.... c: 
I.... 
MAM NIESPODZIANKĘ ♥ 
Macie tu mojego ulubionego gifa ♥
Jeśli lubicie moje opowiadania to to się wam chyba spodoba .... :3 Nowy blog jest w przygotowaniu :** O czym? Tajemnica ^.^ Link pojawi się się długo (na 100% dziś) więc sprawdzajcie bloga *.*
4 komy=next ^.^
 

11 komentarzy:

  1. Boski
    Naxi sami w pokoju <3333
    Fedemiła się roskręca
    Fajnie że będzie nowy blog nie mogę się doczekał chciałabym o naxi
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Zła kobieta. Z drugiej strony... I dalej się nie nauczył jak otwierać drzwi. Zła Naty - zła. No nie przejmujcie się moje Naxi kochane - ja tak ostatnio zrobiłam Marcescę.

    OdpowiedzUsuń
  3. O jaki fajny fede chce przypodobać się Ludmi a Naxi zamkniete w pokoju no normalnie dobre i jeszcze naty zła na Maxiego dobre kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Następnym razem czytając następny rozdział muszę nagrać, bo moja głupawka i śmiech podczas czytania tego.... BEZCENNE! Masz super dar pisania! No i oczywiście WENY!!!!!!!!
    Czekam na nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha próba poderwania Lu - bezcenna xD
    Zamknięcie Naxi - okej....xD
    Czekam na next ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Superaśny... <33 *___* Kiedy kolejny ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcemy nexta jeszcze dziiiś! <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak więc od tego rozdziału zaczynam komentować! xd Wcześniej mi się nie chciało O.o #leń
    Tak więc "-Mogłeś zamknąć te drzwi deklu!" LEŻĘ I NIE WSTAJĘ XD Serio. Jak to przeczytałam to nie była w stanie czytać dalej bo się śmiałam XD
    Biedny Feduś i Ludmi z koszmarami :c
    Ale jak się teraz lubiooo xd Chociaż na tej pizzie tak mało rrromantico :c
    A tak ogólnie to nie przepadam za Naxi ale tutaj to aż przyjemnie się czyta ;33

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem ci jedno. Tego bloga zaczęłam czytać niedawno, ale już się w nim zakochałam O.o Aż muszę cię do obserwacji dołączyć. Rozdział był boski <3 Bardzo mi się spodobało. Dawaj szybko następny.
    Pozdrawiam: leonetta15.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super;* Hehe, Naty uczy Maxiego jak zamykać drzwi kluczem XDXDXD zapraszam do mnie;) http/httpsviolettalove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie BARDZO ważny ♥