wtorek, 3 czerwca 2014

.5.

*Wieczór*
Jakie to nasze Naxi jest nie ogarnięte. Nie pamiętać o kluczu zapasowym? No ale i tak kocham moją Naty.
Zaraz idziemy pożegnać się z Louisem. Na lotnisku, ma się rozumieć. Ubrałam lekki sweterek z jarzębinowego materiału i popatrzałam na Federico który opychał się chipsami na łóżku. 
-Idziesz ze mną?-zapytałam zabierając mu tymczasową przekonskę. 
-Z tobą? ZAWSZE.-uśmiechnął się szeroko po czym dodał-Tylko oddaj mi chipsy. 
-Pojebało? To akurat moje ulubione.-zachichotałam i władowałam sobie garść do ust. 
Fede nic nie odpowiedział. Wstał, zarzucił marynakrę po czym wykrzywił się. 
-Następnym razem to ty kupujesz jedzenie. I to dla mnie.-powiedział stanowczo i wyszedł.
Jakąś minute stałam nie ruchomo myśląc nad jego słowami. Był tak zadziwiająco spokojny... Myślałam że wyrwie mi opakowanie chrupek a tu taka przemowa. Gdy skończyłam rozmyślać wyszłam na korytarz. Chłopak ruszył przodem. Szłam za nim. W końcu zatrzymał się i odwrócił się do mnie.
-Nie potrwanie się  na Ciebie gniewać.-pogłaskał mnie po policzku.-Za bardzo mi zależy. 
-A ja już myślałam że na serio się obraziłeś...-przekrzywiłam lekko głowę.
-Lubię Cię zaskakiwać.-uśmiechnął się pod nosem.
-Dobra nie ważne. Trzeba iść na to lotnisko bo Lou odleci a ja się z nim nie pożegnam-pociągnęłam go za sobą. 
-Ah... Cóż to był by za pech...-udałam smutek.
-Jak dobrze że mnie rozumiesz.-zaśmiałam się idąc dalej. 
Gdy byliśmy na miejscu od razu zaczęłam szukać mojego znajomego. Było strasznie dużo ludzi i ledwo się chodziło. Ale na szczęście jakoś sobie poradziliśmy. Doszliśmy do samolotu do którego zaraz miał wsiąść Tomlison. Gdy go ujrzałam podbiegłam i rzuciłam się mu na szyje. 
Staliśmy przytuleni do siebie tak parę minut. Niestety tą jakże przyjacielską chwile przerwał Federico.
-Zaraz odlatujesz.-powiedział sucho Włoch.
-A co zazdrosny?-wypalił Louis.
-Kto? Że ja?! No chyba sobie żartujesz! Możecie sobie tak stać nawet do końca życia ale mnie to nie będzie obchodzić. Tylko nie chcę by Ci samolot uciekł.-odpowiedział spokojnie.
-Ach tak? Czyli mogę zrobić tak?-zapytał i lekko musnął moje usta swoimi.
Nie wiem co pojawiło się w głowie Fede ale ze złością rzucił się na Tomilsona.
-Możecie się przestać bić?! Jak małe dzieci!-krzyknęłam a oni momentalnie od siebie odskoczyli.
-Sorry... Nie chciałem....-podrapał się w tył głowy Louis.
-Ja też. Przepraszam, Lu.-wydukał Włoch.
-Już nie ważne... A teraz chyba musimy się pożegnać.-powiedziałam ze smutkiem.
-Masz racje. To pa, Ludmiło.-musnął ustami mój policzek i wszedł do samolotu.
Gdy odlatywał machał mi przez okno. Federico objął mnie od tyłu.
-Ty i  on... Coś z tego będzie?-szepnął mi do ucha.
-Nie... Jesteśmy tylko kumplami.-odparłam po chwili zastanowienia.
-To dobrze. Bo martwił bym się, że ktoś odpierze mi moją księżniczkę.-mruknął.
-Po pierwsze-nie twoją. Po drugie- Nikt Ci mnie no odbierze ponieważ nawet razem nie jesteśmy.-odparłam i uwolniłam się z jego objęć.
-Jeszcze nie.-odpowiedział krótko.
Postanowiliśmy wrócić spacerem do hotelu. Chłopak parę razy próbował wziąć mnie za rękę. Jednak ja nie dawałam za wygraną. Z jednej strony nie podoba mi się jego zachowanie... Jednak z drugiej... Jest całkiem, całkiem.... No nie ważne.
Gdy dotarliśmy  do hotelu poszliśmy do siebie. Nie chciało nam się już nigdzie wychodzić więc uznaliśmy że spędzimy tu resztę wieczoru.

Ja i Maxi siedzieliśmy sobie w basenie hotelowym. Wszystko lepsze niż pobyt w tym cholernym apartamencie! Tak dokładnie to ja siedziałam na brzegu a on pływał w najlepsze. Bardzo mi się nudziło więc postanowiłam zamówić sobie drinka w tutejszym, małym barku. Gdy chciałam wstać mój chłopak chwycił mnie za rękę i wciągnął do wody. Wciągnął mnie po prostu pod wodę! Chciałam dać mu w głowę i na niego nawrzeszczeć i pewnie bym tak zrobiła gdy by nie to że byłam na dnie basenu. Naglę brunet bardzo namiętnie mnie pocałował. Przyznaje, podobało mi się to. Ale w głowie wymyślałam już zemstę. Gdy się wynurzyliśmy usiedliśmy na brzegu.
-Maxsiu....-zaczęłam słodko.
-Co się stał kochanie?-objął mnie.
-Jak masz się tak zachowywać to... WYPIERDALAJ!-wrzasnęłam.
-Natuś... Nie przesadzaj....-pogłaskał mnie po plecach.
-Bez żadnego "Natuś"!-warknęłam i wrzuciłam chłopaka do wody a sama opatuliłam się ręcznikiem który leżał na leżaku. Ponte szybko mnie dogonił i zaczął się do mnie przymilać. Ja oczywiście uznałam że będę obrażona więc gdy skończył swój monolog pokazałam mu środkowy palec i poszłam do naszego pokoju by się przebrać. Oczywiście zamknęłam się na klucz. Tym razem był on cały.  Wysuszyłam włosy. Ubrałam czarne, krótkie spodenki i białą bluzkę z dość dużym nadrukiem. Włożyłam również srebrne japonki i udałam się do Fede i Ludmiły.
Bez pukania wlazłam do ich apartamentu i usiadłam na łóżku przyjaciółki. Blondynka siedziała na dywanie i grała z chłopakiem w karty.
-Kto wygrywa?-zapytałam siadając koło niej.
-Niestety, Ludmiła.-zmarszczył brwi Włoch.
-Ja tylko udowadniam swoją wyższość nad tobą.-uśmiechnęła się  złośliwie.
-Aha... A mnie Maxi wrzucił do basenu.-odparłam.
-Wszyscy faceci to świnie.-skwitowała Lu nie odrywając się od gry.
-Ej! Jeśli już to prosiaczki.!-oburzył się chłopak.
-No jasne... Zresztą, założyliśmy się.-powiedziała.
-O co?-spytałam ciekawa.
-Jeśli ja wygram... Ludmiła mnie pocałuje...-zaczął Federico.
-...A jeśli ja wygram to on pocałuje tego gościa który tu sprząta.-dokończyła Ludmi.
-Tego grubego z brodą?-zaśmiałam się.
-No a jak!-uśmiechnęła się szeroko Ludmiła.
Po długiej grze wygrał/wygrała....
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto 5 rozdziałek :)) Pisałam go strasznie długo a taki denny wyszedł ;____; No ale jest c: Zapraszam na bloga http://violet-other-history.blogspot.com/ Zaczynam go pisać z Wiktorią Dominguez c: Jest on o zupełnie innej parze.*.* Jak wejdziecie tom skomentujcie *w* Pozdrowionka <3





 

8 komentarzy:

  1. odpierze - no ok xD
    Jak masz się tak zachowywać to... WYPIERDALAJ ! hahah
    -Wszyscy faceci to świnie.-skwitowała Lu nie odrywając się od gry.
    -Ej! Jeśli już to prosiaczki.!-oburzył się chłopak.

    " Ja tylko udowadniam swoją wyższość nad tobą " xD

    NIE ! MÓJ MĄŻ MA NIE CAŁOWAĆ JAKIEGOŚ GRUBEGO FACETA Z BRODĄ ! ZABRANIAM CI ! BUAHAHAHAH ! Wybacz, za dużo żelków i siedzenia z Nathanem xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Oni sie mają razem cmokać ! <3
    Czekam z niecierpliwieniem na kolejny rozdział, bo kocham tego bloga ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ola, FEDE MA SIĘ CAŁOWAĆ Z GRUBASEM Z BRODĄ!
    O Bosh xD
    Naxi takie słodkie <3
    Feduś zazdrosssssny *-*
    Mam od cb reklamę xD
    Czekam na next ;*
    Pozdrawiam,
    Stefan Miździółko

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha ale Naty opiepszyła Maxi-ego i oczywiście ma Focha haha moja kochana<3333
    Ciekawe kto wygrał
    Czekam na next<333

    OdpowiedzUsuń
  5. NARESZCIE! ♥
    Jestem śpiąca i zmęczona więc nie będę się rozpisywać - Lau wyjechał... nareszcie xd Normalnie go lubię ale tutaj to tak niekoniecznie haha xd
    Naxi...ehh.... chociaż w sumie słodkie było to pod wodą :P
    No i te kartu. Aż się boję kto wygra hahahah xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze - gościu z wozu koniom lżej... Naty - foszek foreveroszek =) Dobrze - Maxi będzie miał szlaban na... Cukierki. Ludmiła - jak zawsze skromna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam gadając z kuzynką na skype...
    Moja kuzynka az sie mnie spytała co mi jest xD
    Ja czytam tak z uczuciami xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Spoko :)/Hela<3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie BARDZO ważny ♥