Ogłoszenia!
A więc blog ten ma już 2289 wyświetleń <3 Bardzo dziękuje za to wszystko i jestem Wam bardzo wdzięczna. Do sukcesu tego bloga najbardziej przyczyniliście się Wy. Moi, wspaniali czytelnicy.
Teraz inna kwestia. Jeśli chodzi o zmianę historii która jest tu przedstawiana to nic a nic się nie zmieni!! :) To opowiadanie będzie mieć około 35 rozdziałów. Po tym zmienię historię bądź ewentualnie drugi sezon. Jednak to drugie jest mało możliwe. Z resztą zobaczymy z czasem.
Kolejna jak i ostatnia sprawa to wygląd bloga. Zastanawiam się bowiem czy nie zrobić nowego szablonu. Wtedy zmieni się też tło. Jak zresztą wolicie. :)) Biorę wasze zdanie po uwagę. ♥
Gorąco zapraszam na one shota który będzie w ramach podziękowania
za wszystko co dla mnie zrobiliście.
Mam nadzieje że się wam spodoba :**
***
Mała dziewczynka biegała po mieszkaniu. Było słychać stukanie czarnych lakierków. Jeśli chodzi o wygląd to była podobna do porcelanowej lalki która stała w dużym salonie. Miała duże brązowe oczy i gęste, czarne rzęsy. Jej usta były delikatne, lekko różowe. Była ona blondynką. Nie zwykle jasne włosy opadały na ramiona dziewczynki. Można było powiedzieć że jest lustrzanym odbiciem swojej matki. Jej rodzicielka była wiecznie uśmiechniętą 28-latką. Wraz z mężem prowadziła dobrze prosperującą firmę. Cała rodzina żyła w dostatku a tak zwanemu "małemu aniołkowi" nic nie brakowało. Jak widzicie, Ludmiła dorastała w dobrej rodzinie.
~..~...~...~
Mały chłopczyk siedział na schodach przy swoim domu. Jego rodzice byli w pracy a dokładnie w restauracji którą prowadzili. Rodzina Włochów nie była ani bieda ani też bogata. Jeśli chcemy mówić krótko była w sam raz. Chłopiec wstał i wszedł do domu. Czekała tam na niego babcia która miała przeczytać mu bajkę na dobranoc gdyż było już ciemno. 5-latek ułożył się wygodnie w łóżeczku które było blisko kaloryfera więc było mu ciepło. Staruszka wyciągnęła dość dużą książkę i wybrała odpowiednie opowiadanie dla wnuka. Dzisiejsza opowieść była o dzielnym rycerzu który uratował przepiękną królewnę przed strasznym smokiem. Gdy kobieta skończyła czytać pogłaskała chłopca po głowie.
-Ty też kiedyś będziesz taki jak ten rycerz.-powiedziała.
-Tak, babciu! I będę bronił mamusi, tatusia i Ciebie!-odpowiedział dumnie.
-No oczywiście! Tak odważnego rycerza jak ty, nie ma na całym świecie.-odparła.
-Dobranoc, babciu.-przetarł oczy chłopczyk.
-Dobranoc, Federico.-kobieta zgasiła światło i wyszła z pokoju.
Chłopiec, tak jak i dziewczynka mieli bardzo dużą wyobraźnie.
Oboje byli szczęśliwi.
Jednak każde z tych dzieci zobaczyło co to cierpienie.
Dwa lata później firma rodziców Ludmiły zbankrutowała.
Jej rodzice musieli bardzo oszczędzać.
Niestety, Federico też się nie poszczęściło.
Jego kochana babcia zmarła.
Dziewczynka i chłopiec dalej szli przez życie.
W wieku 15 lat byli zupełnie inni niż w dzieciństwie.
Nauczyli się że marzenia się nie nie spełniają.
Może gdy się spotkają ich życie będzie lepsze?
~....~...~...~
Blondynka siedziała przy biurku i uzupełniała papiery. Jej życie było trochę lepsze gdyż miała dobrą pracę. Jednak nie była szczęśliwa. Miała mało przyjaciół lecz cieszyła się tym że nie są oni fałszywi. Jej prawdziwym problemem był brak mężczyzny z którym mogła by iść przez życie. Gdy firma jej rodziców splajtowała bardzo dużo im pomagała i nie miała czasu na miłostki.
Teraz jednak, jako 25-letnia kobieta nie znalazła jeszcze "tego jedynego". Uważała, że trzeba się zakochać raz, a dobrze i na stałe.
Miłość zapukała do niej prędzej niż się tego spodziewała....
~....~...~...~
On zamiast stać się rycerzem został adwokatem. Był niezwykle poważny jak na 25 lat. Miał on w prawdzie żonę jednak nie uważał że jest to prawdziwa miłość gdyż kobiecie zależało tylko i wyłącznie na pieniądzach. Na początku tego małżeństwa wszystko układało się dobrze. Lecz później kobieta zaczęła mu grozić. Był z nią tylko dla dobra ich dziecka: 5-letniej Natalii. Było dla niego jasne, że gdy by się rozwiedli żona trzymała by ją z daleka od niego. Postanowił że jeszcze się nie rozstaną.
Jednak gdy poznał ją wszystko się zmieniło...
Jednak gdy poznał ją wszystko się zmieniło...
~....~...~...~
Ludmiła jechała na rozprawę do sądu rodzinnego. Była tam jako świadek. Podobno jej chrześnica ukradła jakieś ubrania. Było jej niezwykle przykro gdyż Violetta była bardzo dobrą dziewczyną i nie uważała by było to możliwe. Rodzice Violi nie wierzyli w jej niewinność co doprowadzało Ludmiłę do szału. Chodź matką chrześnicy była jej siostra to i tak nie popierała tego co robiła. Chodź była od niej młodsza o 10 la. Dobre było jedynie to, że babcia oskarżonej inaczej mówiąc mama Lu załatwiła dobrego adwokata.
Kobieta weszła do budynku. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz. Na korytarzu stała Violetta i jej rodzice. Był tam też mężczyzna w jej wieku ubrany w strój dla prawnika. Blondynka podeszła do swojej siostry. Ich powitanie było bardzo "suche" w porównaniu do tego w jaki sposób przedstawiły je Violetta z Lu. Kobieta uściskała swoją chrześnice i dodała jej trochę otuchy.
Do Ludmiły podszedł prawnik. Przedstawili się sobie nawzajem. Oboje byli zauroczeni. Jemu podobało się w niej... Można powiedzieć że wszystko. Jej ruchy, włosy, usta. Jak już mówiłam-wszystko. Ona była zaskoczona sposobem w jaki do niej mówił. Był miły i miał serdeczny głos. Powiedział że udowodni że Violetta jest niewinna i żeby się nie martwiła. Te słowa trochę ją uspokoiły. W końcu nadszedł czas rozprawy. Wszyscy udali się na sale.
~....~...~...~
Mężczyzna był z siebie bardzo dumny. Dzięki niemu rodzina Ferro wygrała rozprawę. Ludmiła była mu za to bardzo wdzięczna. Rodzicom 15-latki nie było jednak tak wesoło. Wstydzili się. Federico był zainteresowany znajomością z blondynką.
-Bardzo panu dziękuje. Nawet pan nie wie, jaka jestem panu wdzięczna!-odparła entuzjastycznie Lu gdy wychodziła z adwokatem z siedziby sądu.
-Nie ma pani za co dziękować. Viola to dobra dziewczyna. Uważam, że jej rodzice są dla niej za surowi.-odparł mężczyzna.
-Ja również. Moja siostra chodź jest starsza to wcale nie nadaje się na matkę.-wyznała podchodząc do swojego samochodu.
-Cholera!-krzyknęła gdy zobaczyła przebitą oponę.
-Czy coś się stało?-zapytał Włoch spoglądając na kobietę.
-Jak to się mówi potocznie "złapałam gumę".-popatrzyła ze złością na auto.
-Mogę panią podrzucić.-zaproponował.
-A czy nie będzie z tym problemu?-zawahała się.
-Nie. I tak jadę sam. Z panią będzie mi miło.
-W takim razie zgadzam się. I jaka tam ze mnie pani! Proszę mi mówić po imieniu.-mówiła gdy wsiadali do samochodu mężczyzny.
Gdy już jechali w oczy rzucił się jej fotelik dla dziecka.
-Ma pan dziecko?-zapytała.
-A owszem. Mam. I proszę mi mówić po imieniu.-uśmiechnął się pod nosem.
-Czyli masz rówież żonę, tak?
-Tak. Tyle że... Ja wcale jej nie kocham. Ona mnie też. Ale... Nie chcę o tym rozmawiać!
-Rozumiem. Też chciała bym mieć dziecko.
Kobieta podała mężczyźnie adres. On ją odwiózł. Cały czas o sobie myśleli. Jednym z cytatów kobiety z pamiętnika było:
"Jestem chora. Chora na miłość."
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto była Fedemiła cz. 1 :)) Mam nadzieje że się podoba *.....* Jeśli chcecie poczytać one shota o Naxi to zapraszam Tu <3 Przenosi od razu do one shota ^.^
No i to tyle <3 Jak wejdziecie na tego one shota to go skomentujcie *...........*
Następna część one shota za 4 komentarze c:
() ()
*.*
Zwierzeeee xdddd
Suuuper ! <3
OdpowiedzUsuńQWERTYUIOPLOKJHGFDS TAKIE ZAJEBISTE *O*
OdpowiedzUsuńJEJU DAJTA MI 2 CZEŚĆ ♥♥♥♥♥
No i oczywiście bardzo się cieszę, że historia nadal będzie trwać! :D chciaż tu bez zmian ;3
No i co do tego tła to jeśli mogę coś zasugerować to trochę powiększy pole na którym się pisze (nwm jak to "profesjonalnie" się nazywa xD). Moim zdaniem wygodniej by się czytało :)
Smuteczeq mały ale zajebiste *-*
OdpowiedzUsuńFajnie, że nadal będzie ta historia, bo jest suuuper <3
wspaniały
OdpowiedzUsuńfajnie że aż tyle rozdziałów
zacznę czytać od pierwszego gdy będę mieć chwile czasu