sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 1

Chciałam na początek napisać że
dziękuje Patrycji Pasquarelli
za to że czyta bloga <3
Dziękuję♥
Ja Cię po prostu kocham♥ 

Lara♥
Dziś mam randkę z Leónem. Bardzo się denerwuję ale mam nadzieję że wszystko się uda. 
Ubrałam się w to:
  
Niech on sobie nie myśli że sukienkę założe!
Zrobiłam tez lekki makijaż i zeszłam po schodach. Zobaczyłam tam  Broadway'a siedzącego na fotelu. Jadł jakieś chipsy. 
-I jak wyglądam?-zapytałam stojąc jeszcze na schodach. 
-Zjawiskowo!-krzyknął mój przyjaciel i do mnie mrugnął.
-Dziękuję. Wiesz, że chcę świetnie wyglądać dla Leóna... A ty co planujesz na wieczór?-uśmiechnęłam się.
-Idę na randkę z Cami.-zaśmiał się.
-Eh.... Wiesz że kocham cię jak brata ale muszę to powiedzieć... Nie zachowujesz się dobrze zmieniając dziewczyny jak rękawiczki.-zmierzyłam go lodowatym spojrzeniem.
-O co Ci chodzi?-zapytał.
-No jak to?! A Violetta?-sięgnęłam do torebki by wyciągnąć komórkę.
-Violetta? To już przeszłość! Teraz podoba mi się Camila. A poza tym... Nie była wystarczająco dobra dla mnie.-zaśmiał się.
-Tsa... Wiesz... Nie każda dziewczyna ma ochotę iść z tobą do łóżka.-przewróciłam oczami.
Chłopak chciał mi coś odpowiedzieć ale zadzwonił dzwonek do drzwi.  Otworzyłam drzwi a tam zastałam mojego księcia z bajki- Leóna.
-Cześć Lara.-przywitał mnie i pocałował w polik.
-Hej León.-uśmiechnęłam się. 
Podszedł do nas Broadway, a León zmierzył go takim spojrzeniem że sama bym się go bała! Nie chciałam kłótni więc wyciągnęłam Leóna z domu. Szliśmy lekko oświetloną ulicą. Wyglądała bardzo ładnie. Idąc nie odzywaliśmy się do siebie. Ale za to co jakiś czas León uśmiechał się do mnie pokazując swe śnieżno białe zęby. Gdy dotarliśmy na miejsce zaparło mi dech w piersiach. Moim oczom ukazała się mała polanka oświetlona kolorowymi lampionami. Był też ciepły milutki kocyk i kosz z jedzeniem. 
-León! To dla mnie?-krzyknęłam zaskoczona.
-A widzisz tu inną piękną dziewczynę?-uśmiechnął się do mnie. 
-Powiem że nie widzę tu innej dziewczyny.-zaśmiałam się.
Usiedliśmy na kocu a León wyciągnął jedzenie z kosza. Były tam moje ulubione potrawy takie jak kurczak faszerowany.
-Sam to zrobiłeś?-zapytałam nabijając na widelec kawałek mięsa.
-Tak. A co nie smakuję?-pytał z obawą w głosie.
Tym telefonem z lewej ię nie przejmujcie xD
-No coś ty! Jest pyszne! Nie wiedziałam że umiesz gotować.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wiesz.-zaśmialiśmy się głośno.
Naglę chłopakowi zadzwonił telefon. Chcąc odebrać musiał go wyciągnąć. Gdy zobaczyłam jego tapetę myślałam że się popłaczę że szczęścia. Kto na niej był? Ja!!! Tak! León ma MNIE na tapecie. 
Chłopak odebrał i na chwilę ode mnie odszedł by spokojnie porozmawiać. Po paru minutach wrócił.
-Kto dzwonił?-zapytałam.
-Viola. Pytała jak się bawię. Zauważyłem że zobaczyłaś moją tapetę. Piękna nie?-uśmiechnął się.
-Nie przesadzajmy.-odwzajemniłam uśmiech.
Siedzieliśmy tak jeszcze  około godziny. Nadeszła godzina o której miałam wrócić do domu-umowa z tatą. Chłopak wstał i zaczął sprzątać. Chciałam mu pomóc ale powiedział że to on jest chłopakiem i że on sprząta. Zarumieniłam się. 
Chłopak zamówił taxi. Wpuścił mnie przodem a potem sam wsiadł by mnie odwieść. Szeptem powiedział że nie mógł by mnie zostawić samej w taxsówce gdyż nie wiadomo czy 
kierowca to nie jakiś zboczeniec. Na te słowa oboje zaczęliśmy się śmiać. Już się boje co kierowca sobie o nas pomyślał. W końcu dojechaliśmy pod mój dom. Czule pożegnałam się z moim przyjacielem i ruszyłam do domu. Bez przebierania się w piżamę położyłam się na łóżko i zasnęłam. 
Violetta ♥
*Następny Dzień*
Wieczorem gdy León wrócił przed spaniem zdał mi raport z randki. Gdy się obudziłam pomyślałam jak bardzo mu tego zazdroszczę! Wstałam z łóżka i poszłam wziąć prysznic do łazienki. Gdy to zrobiłam poszłam przygotować sobie ubrania. Wreszcie wybrałam to:

 
Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół. Był tam już mój ojciec-German. Siedział przy Leónie i jadł jajecznice z tostami i popijał kawę.  Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam do stołu. W miłej atmosferze jedliśmy. Niestety potem tata musiał wyjść. Do mnie i do Leóna przyszła nasza ciocia/guwernantka. Nie uczymy się w szkole tylko chodzimy od czasu do czasu na zajęcia w studio. Musieliśmy przerabiać matematykę.Boże! Nienawidzę tego przedmiotu. Po nauce ciocia poszła do kuchni zrobić sobie kawę a my wyszliśmy na spacer. León zabrał mnie do parku. Tam każde z nas siedzi jak szuka rozwiązana problemu. To miejsce jest magiczne! Mój brat chwycił mnie za rękę.I przyciągnął do siebie. Staliśmy dość długo tuląc się. 
-León, dziękuję.-powiedziałam po chwili.
-Za co-zdziwił się chłopak.
-Za to że ze mną jesteś. Wiesz że kochałam  Broadway'a. Tylko przy Tobie o nim zapominam.-lekko się uśmiechnęłam.
-To był po prostu rasowy dupek. Nie martw się. Na świecie są miliony chłopaków którym na twój widok serca wyskoczą z klatki piersiowej.-zaśmiał sie mój brat.
-Bez przesady. Ale dziękuję.-wyciągnęłam telefon i zaczęliśmy przeglądać nasze zdjęcia.Naglę do León zadzwoniła Lara. Pogadał chwilę.
-Violetta, ja idę na motocross do Lary. Nie obrazisz się?-zapytał z nadzieją.
-Jasne że nie! Przecież chcę waszego szczęścia! Idź już bo się spóźnisz!-pogoniłam go ze śmiechem.
-Dziękuję, siostra.-krzyknął i odszedł. 
Postanowiłam że pochodzę sobie po parku. Szłam i szłam myśląc o Leónie i o moim ulubionym piosenkarzu. Myślałam również o tym koncercie który będzie za 6 dni. Nie mogę się doczekać! To moje największe marzenie.
Diego<3
Jestem już w B.A. Co dopiero przyjechałem  a już się nudzę! Postanowiłem pogadać z Lu.
-I co sądzisz o Buenos?-zapytałem patrząc na moją kuzynkę.
-Że jest przepiękne! Tu jest extra! A wiesz co jest najlepsze?-uśmiechnęła się.
-No co?-zapytałem.
-To że to ostatnie miejsce naszej trasy i możemy tu zostać na wakacje!-krzyknęła uradowana Ludmiła.
-Ja też się cieszę. Tyle że jest maj... A do wakacji dwa miechy.-usiadłem na łóżku.
-Trudno! A teraz mów! Co masz zamiar robić wieczorem?-zapytała uśmiechając się szeroko.
-Myślę że zaraz się przejdę.-powiedziałem.
-Jesteś pewien?-zapytała.
-A czemu nie?-zdziwiłem się.
-Powiem jedno: FANI!-zaśmiała się .
-A no tak.... Ale wezmę bluzę z kapturem. Myślę, że nikt mnie nie rozpozna.-powiedziałem.
-Ok. To miłego spaceru.-pomachała mi Ludmi gdy wychodziłem z pokoju.
Szedłem korytarzem myśląc o koncercie. Ciekawy jestem jak to będzie i ile mamy fanów w B.A. Mam nadzieje że dużo. Wyszedłem z hotelu.  Na razie nikt mnie nie poznał więc jest good. Szedłem sobie i szedłem. Była ładna pogoda i świeciło piękne słońce. Już dawno nie spacerowałem bez ochroniarzy po mieście.  Czułem się jak bym dalej był tym samym chłopakiem sprzed dwóch lat. (miał 15 ) Podszedłem do butki z hot-dogami. Zmówiłem sobie jednego i jedząc go ruszyłem dalej. Siadłem na ławce i dokończyłem jeść. Potem wstałem i ruszyłem w dalszą drogę. 
 Violetta ♥
Nie trzepiajcię  mojej przeróbki xD
Chodziłam po parku. Po drodze kupiłam sobie lody malinowe. Naglę zaczęło padać. Biegłam i biegłam. Nagle poślizgnęłam się na błocie. Byłam gotowa na upadek, zamknęłam oczy. Już, już spadałam... Naglę poczułam że jakieś silne ramiona mnie trzymają. Powoli otworzyłam oczy. Ujrzałam... Jego! To był Diego Hernandez! Albo upadłam i udezyłam się w głowę albo to on! Staliśmy tak w deszczu patrząc sobie w  oczy.
-To.. To ty?-szepnęłam.
-Ja czyli kto?-zapytał z uśmiechem. 
-Diego Hernandez?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
Naglę chłopak się otrząsnął. 
-Dam ci 100 $ jak nie zaczniesz krzyczeć!-( z Randka z Gwiazdą) powiedział zakładając kaptur. 
-Co? O co Ci chodzi?-zdziwiłam się. 
-No bo nie chcę żeby mnie jacyś szaleni fani zobaczyli.-zaśmiał się.
-Rozumiem. Musisz wiedzieć że ja Cię... Po prostu KOCHAM!!! Mam w pokoju plakaty z tobą! To sen, prawda? Taki ideał musiał mi się pokazać tylko przez sen.-byłam smutna.
-To nie sen. I nawet wiem jak Ci to udowodnić.-gdy to powiedział pocałował mnie w polik.
-Ja chyba zaraz umrę! Z radości!-powiedziałam.
-Ty już znasz moje imię a czy możesz mi podać swoje.?-zapytał i podniusł mnie do góry bym mogła normalnie wstać. 
-Mam na imię Violetta i sama nie wieże że Cię widzę! Ja Cię po prostu kocham!-powiedziałam nie pewnie.
-Jak mi miło. Masz piękne imię.-powiedział rumieniąc się.-Prawie tak jak piękna jesteś ty.
-Nie przesadzajmy. W którym hotelu mieszkasz?-zapytałam.
-Dość daleko.... Szedłem tu i nawet nie pamiętam na której to ulicy. Wiesz może gdzie jest hotel "Galaxy" ?
-Niestety nie. Ale możemy to sprawdzić u mnie w domu... Mieszkam nie daleko.
-To chodźmy.-krzyknął i chwycił mnie za rękę. 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto  pierwszy rozdział ♥ Macie w nim Leolare i Dielette <333 
Dziękuję za 6  komów pod prologiem ^.^ Uwaga! Robię listę osób które czytają bloga c: Proszę pisać w komentarzu że czytacie. *.* Lista pojawi się w nowej zakładce która nie długo się pojawi *..*
3 komy=NEXT c: 
 



 
 

10 komentarzy:

  1. Rozdział fajny, wybacz, ale nie trawię Lary i Diego... Może będę dalej czytać, pisz dalej, życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super to było :) Najlepsze było o Leolarze :3 Pozdro :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Superowy , nie mogę się doczekać nexta <33 Zapraszam do mnie ------------->http://violettaaapolandd.blogspot.com/♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha jaka przeróbka xd Ola mistrzyni pizapa xd Super :-*:-*:-* Czekaaaam *w*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeejkuu świetne *.* Czytam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeróbka xDD Czytam ! Dieletta <333 Czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Leonara <3
    Albo upadłam i uderzyłam się w głowę albo to on! - ha :D
    To zdjęcie <3 Nawet lepsze niż oryginalne :)
    Ja czytam ! Nie mam siły na pisanie. Przepraszam ale te święta.
    A ! I dziękuję za podziękowanie dla mnie xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym wzięła kasę ;D Wiem, jestem zua... Zdjęcie super - no i ten nowy post z tym... tekstem. Leonara... Uwielbiam. Szczerze jak taak o tym zmywaniu było... Dwadzieścia lat później - Ty jesteś kobietą, sprzątanie to twoja działka.
    No to Teletubisie mówią PAPA, a ja czytam. Nawet obserwować będę.
    Kradła będę do swojego opowiadania =) Żart... A może jednak nie?

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie BARDZO ważny ♥